Strona główna - Oferta Centrum - Warsztaty/wyjazdy - Kim jesteśmy - Kontakt - Mapa Strony

"Zobacz - w małym żołędziu drzemie potężny dąb, z niepozornego jajka wykluwa się piękny ptak. Pamiętaj, że w najwznioślejszej wizji twojej duszy zawsze rodzi się Anioł... Marzenia są nasionami rzeczywistości, więc rozsiewaj je świadomie i mądrze"
 
Co ignorują i jak wyglądać będzie przyszłość wszystkich rzekomo oświeconych, zwących siebie Iluminatami
Roman Nacht

Artykuły, Informacje 
 
 

Co ignorują i jak wyglądać będzie przyszłość wszystkich rzekomo oświeconych, zwących siebie Iluminatami

Roman Nacht

Wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga-Stwórcy, którego możemy nazywać naszym Jedynym Ojcem. Iluminaci chcą jednak podzielonego Stworzenia. Nie chcą należeć do tej samej kosmicznej rodziny. Taka równość nie istnieje z ich punktu widzenia. Żyją bowiem w stanie świadomości narzuconym im, (a który uznali za naturalny ze względu na swoją słabość) przez istotę astralną zwaną w dawnych czasach Sataną, a dziś Szatanem.
Tę istotę uznają za swego przywódcę, za macierz, za swoją boginię i jej od wieków starają się przypodobać. Ich wrogiem jest Istota, którą nazywamy Bogiem.

Dla nas Życie, każda forma życia jest święta, bo pulsuje Boskim Życiem. Oni jednak chcą zawładnąć tym Życiem i Jego Stworzeniem i z tej przyczyny odseparowują się od reszty Stworzenia, aby móc stworzyć z ukradzionego Stwórcy tworzywa, swój własny kosmos, kosmos materialny, w którym oni będą bogami, a reszta istot żywych zmuszona będzie uznawać ich prawa, mające źródło nie w Boskiej Sprawiedliwości, która sama w sobie jest Powszechnym Kosmicznym Prawem, lecz w ich zamroczonej żądzą władzy i nienawiścią do Stwórcy i Jego praw upadłej, chorej świadomości.

Prawa naszego Niebiańskiego Ojca nazywane mogą być w tym kontekście Niebem, zaś prawa istoty zwanej przez jej wyznawców Szatanem – piekłem. Wystarczy dosłownie kilka minut, aby przekonać się, na czym ta różnica polega.

Ponieważ Stwórca obdarza swoje stworzenia wolnością wyboru, każdy z nas jako duch żyjący w człowieku może zaakceptować z wdzięcznością Boskie pouczenia lub je odrzucić tak, jak to czynią nasi bracia i siostry, zwący siebie na Ziemi Iluminatami.
Nie powinniśmy ich za tę decyzję w naszych myślach osądzać, a co gorsze dla nas, bo to obciążenie – nienawidzić, ponieważ oni są tak samo wolnymi istotami jak i my. Oni są zniewoleni uzależnieniem od swojej wiary, a my uzależniamy się świadomie od naszej. Dla nas istnieje Ojciec, który jest w niebie
i Chrystus, dla nich szatan, który pozwala im na to, na co nam nie pozwala nasze sumienie.

Im nie wystarczy nawet to, że zawładnęli naszą planetą, że są bezwstydnie bogaci, że samowolnie narzucają nam stworzone przez siebie prawa w świecie, który stworzyli dla siebie na naszej Ziemi, zmuszając nas do zarabiania w pocie czoła na chleb i do poddaństwa. To im nie wystarcza.
Oni marzą o „podboju kosmosu”!
Oni są chorzy i Stwórca ich uzdrowi, bo miłość Stwórcy do stworzonych przez Niego czujących
i rozumnych stworzeń jest nieubłagana.
I za tę miłość, za to, że nasz Ojciec, który jest Miłością i Światłem, nie zostawia na wieczne potępienie nikogo (memento: żadna energia nie ginie) – oni Go nienawidzą. Nienawidzą Go, bo On nie spełnia ich woli, bo nie mogą żadnym sposobem zapanować nad Nim i podporządkować swojej woli Jego energii. Łudzą się już od setek tysięcy ziemskich lat, że w końcu uda im się z pomocą zmieniania struktury atomowej, inżynierii genetycznej, hipnozy, sugestiom podprogowym, nanotechnologii, psychotroniki, sztuce czarnomagicznej itd. podporządkować sobie choćby część Boskiego Stworzenia, jednak gdy tylko uda im się stworzyć na Ziemi (lub w astralu) jakieś imperium i stają się feniksem, znów wbrew własnej woli zamieniają się w robaka pełznącego po materii, której niewolnikami się stali i już nie potrafią wyobrazić sobie życia po za nią. Oto symptomy choroby (upadku, o którym uczą mistycy).

Nawroty tej choroby są obserwowane przez duchowo rozwinięte istoty kosmiczne (zwane na Ziemi anielskimi), które przestrzegając prawa wolnej woli prowadzą delikatnie chore dusze Iluminatów przez ich chorobę do zdrowia. Tak też może wyglądać droga wiodąca do zbawienia...

My oczyszczamy naszą świadomość, żeby Chrystus mógł objawić się poprzez nas, w naszych myślach, w naszych słowach, w naszej życzliwości – ponieważ to jest tak zwane drugie zstąpienie Pana naszego, Chrystusa na Ziemię. On jest w nas i świeci poprzez nas – dlatego Światło w ciemności świeci.
Oni czekają na zejście na Ziemię owej astralnej istoty – Szatana, która ma ich podobno obdarzyć godnościami dającymi im jeszcze większą siłę i możliwości podporządkowywania sobie istot, które wzdragają się pokłonić przed kimś, kto Bogiem nie jest, bo nim być nie może ze względu na stadium świadomości, na które się obsunął z własnej winy.

Niestety – i tej wiadomości nie są gotowi przyjąć do świadomości Iluminaci tego świata, że istota zwana Sataną/Szatanem rozpoznała popełniony przez siebie błąd w myśleniu i nie przyjdzie na ten świat jak obiecała i mimo że taką właśnie żywią nadzieję.
Zamiast Satany objawi się tu banda astralnych demonów dysponujących rozwiniętą techniką
i psychicznymi siłami, które w nas są uśpione, demonów, których przyciągną do siebie na podstawie prawa magnetyzmu i rezonansu owi oświeceni, bracia Iluminaci, bo równe przyciąga do siebie równe sobie i podobne...
To dobrze, że Bóg, nasz Stwórca ma ich w swojej opiece.

... a więc raz jeszcze: w s z y s c y jesteśmy dziećmi tego samego Boskiego Stwórcy.
W nas w s z y s t k i c h pulsuje to samo święte życie, którym ON nas obdarzył.
Z tej prostej przyczyny jesteśmy kosmicznymi braćmi i siostrami. Kto odrzuca ten oczywisty fakt, ten obsunął się niestety w mroczne, psychotyczne stany świadomości, w stany niebezpieczne nie tylko dla mieszkańców Ziemi, królestw flory, fauny i minerałów, ALE DLA CAŁEGO SYSTEMU SŁONECZNEGO.
To z tej przyczyny właśnie, od czasu prowadzonych prób z bronią nuklearną w latach 40-ch ubiegłego stulecia, obserwowano tak wiele patroli kosmicznych (znaczna część obserwacji UFO) nad wojskowymi instalacjami i to nie tylko w USA. Twarde promieniowanie przeszkadza także sąsiednim wymiarom, które są przez schorzałe dusze Iluminatów tak samo ignorowane, jak i nasze istnienie – istnienie darmozjadów (useless eaters - jak nas, ich niewolników, w tych oświeconych kręgach nazywają).

Rzeczywistość wygląda jednak inaczej, niż to pragną zatuszować i wyplenić o niej pamięć z naszej świadomości tymczasowi władcy tego świata. Ponieważ w każdym z nas pulsuje to samo święte życie, dlatego każdy z nas jest w pewnym sensie święty – na obraz i podobieństwo tego, który nas sam
z siebie stworzył... i ich też. I On też wie jak się skończy ten eksperyment, który oni przeprowadzają na sobie samych i naszym kosztem.
Nas obowiązuje tylko jedno, a mianowicie nie zapominać o tym, kim i czym w tej Rzeczywistości jesteśmy. Jak nam przypomniano, każdy z nas jest żywą świątynią Świętego Ducha, świętej świadomości, że to my jesteśmy nosicielami życia we wszechświecie. To z tej płaszczyzny świadomości pochodzi dobra rada: NIE ZABIJAJ!

Iluminaci chorują. Chorują też mieszkańcy świata przez nich założonego na pięknej planecie, na Ziemi. Wszyscy chorujemy tylko dlatego, iż nie odbieramy (lub tylko jeszcze w ograniczonej ilości) bezpośrednio, w całej pełni impulsów, zdrowia od wewnątrz, z głębi duszy, zbawczych impulsów światła pulsującego w nas. Cały świat oczekuje na Zbawiciela, na Mesjasza tylko dlatego, ponieważ wszyscy czują się odseparowani od Zbawcy, od Boga-Stwórcy, od Ojca w Niebie – od zdrowia
i normalności.
Miliarderzy i nędzarze cierpią z powodu tych samych schorzeń. Nie ma różnicy na tym poziomie, a to dlatego, iż przyczyna tej lub innej przewlekłej choroby znajduje się w chorej duszy, w naruszonej świadomości, w separacji duszy od sedna istnienia – od zdrowia wywoływanego w nas samych uczuciem bezinteresownej miłości i życzliwości.
Wystarczy na moment o tym zapomnieć, a już zmienia się kurs naszego lotu, czego pierwszym objawem jest (przeważnie) depresja. Gdy popełniane przez nas grzechy, a więc karmienie duszy negatywnymi uczuciami i myślami nasila się, energia ta zaczyna z niej wypływać na zewnątrz i wpływa w ciało materialne, w człowieka. Człowiek nie zastanawia się wiele i udaje się po pomoc do lekarza, aby ten,
z pomocą środków chemicznych lub ziół leczniczych pomógł mu pozbyć się skutków siania w duszy negatywnych wibracji, takiej jak np. żądza władania i manipulowania bliźnimi swymi, nawet za cenę masowego ludobójstwa.
Im mniej pozytywnej energii płynie poprzez duszę i jej ziemskie ciało, tym mniej energii otrzymują gruczoły, organy wewnętrzne, komórki mózgowe, naczynia krwionośne itd. A więc tak zwany staromodnie „grzech” blokuje swobodny, naturalny przepływ życionośnej energii. Taki stan nazywamy chorobą. Jednak nie chodzi tu o ciało fizyczne, jakie niesie każdy z nas tymczasowo, lecz o duszę, boski, kosmiczny, nieśmiertelny twór zwany duszą. Zbawca – prawdziwy Zbawca – Ten który działa z wnętrza duszy, dba o zdrowie duszy, a nie o przemijające genetyczne więzienie.

Aby wyjść naprzeciw naszemu wewnętrznemu Zbawcy, potrzebne jest samopoznanie, które stanowi zapoczątkowanie tego procesu – procesu zbawienia. Takiego zbawienia nie życzą sobie bracia Iluminaci. Oni wolą ceremonie, rytuały, wtajemniczenia i magiczne zaklęcia. Niestety w ten sposób człowiek nie może uzmysłowić sobie, w co się sam wpędził, w co się pogrąża i jak się taki eksperyment skończy.

Gdyby nasi bracia, uzurpujący sobie prawo do rządzenia nami, wstąpili na drogę samopoznania, oczekiwanie na Mesjasza, Mahdiego, czy innego Zbawiciela Świata stałoby się zbyteczne. Niestety sprawy zaszły już za daleko. Bracia sataniści nie proszą wewnętrznego Zbawiciela o to, żeby pokazał im
w obrazach z czego powinni szybko oczyścić swoją zamroczoną świadomość. Szatańskie frakcje i loże zwalczają się bez miłosierdzia pomiędzy sobą, chcąc wykazać się bezwzględną lojalnością w stosunku do tej istoty, której służą. Wrogość w stosunku do innych form życia, gotowość zabijania, manipulowanie niżej rozwiniętymi istotami, przemienianie ich w armie posłusznych biorobotów – wszystko to są poważne obciążenia duszy, które muszą zakończyć się procesem, zwanym chorobą psychiczną, a w następnym stadium chroniczną chorobą fizycznego ciała. Każda dusza – prędzej czy później – wydali z siebie złogi ciężkiej, niszczącej energii – śmiertelnego promieniowania. Wszystko przecież jest promieniowaniem.

Aby oczyścić się z twardego promieniowania, z negatywnej energii i odblokować meridiany, potrzebne jest szczere poczucie winy (tzw nawrócenie się) i decyzja nie powtarzania juz tego samego błędu
w myśleniu i postępowaniu. Oto następny krok na który nie ważą się nasi bracia Iluminaci.
Dlatego ten świat zostanie zmieniony przez tych ludzi, którzy pracują nad sobą, którzy dążą
do wzniosłych stanów świadomości, a nie wyznawców astralnej istoty, Satany, której nie znają i o której rozwoju duchowym, nie mają przysłowiowego zielonego pojęcia. Rozwijamy się bowiem wszyscy, czyste duchy, dusze, ludzie, istoty astralne, minerały, flora i fauna. Rozwijają się więc także i demony, czy im to pasuje, czy też nie. Ponieważ istoty te zdają sobie z tego faktu sprawę, dlatego starają się przynajmniej opóźnić ten proces, na ile to tylko możliwe, licząc na cud, że może uda im się znaleźć jakąś lukę w Boskim Prawie.
Jak dotąd minęły już eony i jakoś nie powiodło im się. Z wolną energią, z wolnymi dziećmi Bożymi, można porozumieć się tylko językiem miłości. Hipnoza, czy blokady genetyczne, nie zdały oczekiwanego
w tych kręgach egzaminu. Wszystkie zwycięstwa okazały się tymczasowe. Opanowanie Wszechświata jest nierealne. To, co oni tworzą dziś na naszej planecie – to odtwarzanie obrazów przeszłości. Prawdziwa przyszłość jest w nas. Musimy ją tylko wspólnymi siłami zrealizować.

 

Roman Nacht
Autor książki "Podwójna Spirala", tłumacz wielu tekstów zagranicznych autorów.
Od 1976 roku zajmuje się treningiem autogennym, psychologią praktyczną i ezoteryczną.
Obecnie mieszka w Izraelu.