Strona główna - Oferta Centrum - Warsztaty/wyjazdy - Kim jesteśmy - Kontakt - Mapa Strony

"Zobacz - w małym żołędziu drzemie potężny dąb, z niepozornego jajka wykluwa się piękny ptak. Pamiętaj, że w najwznioślejszej wizji twojej duszy zawsze rodzi się Anioł... Marzenia są nasionami rzeczywistości, więc rozsiewaj je świadomie i mądrze"
 
Porozmawiajmy o GMO.
Dlaczego za, dlaczego przeciw?

Artykuły, Informacje 
 
 

Porozmawiajmy o GMO. Dlaczego za, dlaczego przeciw?

Temat GMO stał się ostatnio tematem kontrowersyjnym, głównie ze względu na sprzeczność pojawiających się informacji, które bardzo często są nierzetelne i niepodparte autentyczną wiedzą
z zakresu badań nad problemem żywności transgenicznej.

Zwolennicy, lub jak kto woli poplecznicy tej technologii uciekają się często do populistycznej
i demagogicznej retoryki dalekiej od uczciwego przedstawienia problemu. Metoda przekonywania
do GMO, niestety bardzo często ma charakter jedynie ideologicznej impresji, gdzie wiara w to, co się głosi jest już wystarczającym dowodem na słuszność tezy. Wrażenia, odczucia i przypuszczenia stają się niemal dowodami “naukowymi”, a podstawowe braki z zakresu wiedzy o prawie unijnym, czy mechanizmach ekonomicznych, nie budzą u obrońców GMO najmniejszego zażenowania.

Jak wiadomo rzeczywistość rzadko bywa czarno-biała, niemniej jednak istnieje cała grupa zagadnień związanych z przyszłością człowieka na tyle istotnych, że nie powinniśmy pozwalać sobie na najmniejszą nonszalancję w ocenianiu ewentualnych skutków wprowadzenia nowej technologii GMO do otwartego środowiska. Zwolennicy postępu za wszelką cenę, a są nimi jak można przypuszczać ,,fani” GMO, chcą niejako narzucić reszcie społeczeństwa jedynie słuszną wizję rozwoju technologicznego, jednocześnie drwiąc z zaniepokojonej części konsumentów i obywateli. Ciężko jest im zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że mogą istnieć alternatywne sposoby postrzegania zagadnienia żywności transgenicznej oraz że bioróżnorodność ekosystemu może być dla kogoś wartością samą w sobie.

Lobbujący za GMO postrzegają swoich krytyków jako nieoświeconych, stojących na bakier z postępem naukowym ”zielonych”, a GMO jako przepustkę do lepszej rzeczywistości, krainy mlekiem i miodem płynącej gdzie produkty transgeniczne mają być zdrowsze, bardziej soczyste, tańsze, większe, odporne na szkodniki, niedogodności atmosferyczne, po prostu lepsze od naturalnych.
Analizując tok myślenia zwolenników GMO, warto jest zwrócić uwagę na słowa jednego z najwybitniejszych polskich autorytetów w dziedzinie filozofii przyrody i biologii teoretycznej, prof. dr hab. Włodzimierza Sedlaka, który stwierdził, że: ”Najgroźniejszy jest brak rozpoznania, gdzie znajduje się punkt krytyczny, za którym zaczynają działać wyzwolone przez człowieka siły, sterowane już tylko przypadkiem.”

Przyjrzyjmy się zatem czym przekonują nas propagatorzy zmodyfikowanej żywności i zastanówmy się nad wartością najczęściej używanych argumentów.


1. Czy żywność GMO jest nieszkodliwa dla zdrowia i życia ludzkiego? Czy nauka nie dysponuje żadnymi dowodami świadczącymi o jej szkodliwości?

Jak pisze w swoim artykule dziennikarz Gazety Wyborczej Adam Wawrzyński: “nie istnieje ani jeden udowodniony przypadek szkodliwości roślin genetycznie zmodyfikowanych”. Dodatkowo, zdaniem autora, “wszystkie te doniesienia (te dotyczące szkodliwości GMO-przyp autora) w ten, czy inny sposób przeinaczały fakty. Ale jak widać, to nie fakty się w tym sporze liczą. Linia frontu pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami technologii GMO od dawna przebiega między pozycjami ideologicznymi, a nie racjonalnymi’’.

Autor wyżej wspomnianego artykułu z Gazety Wyborczej traktuje badania węgierskiego uczonego, światowej sławy specjalisty w zakresie żywienia, zwłaszcza bezpieczeństwa żywnościowego, Arpada Pusztaja*, jako chwilową sensację, szybko gasnącą aferę i twierdzi, że naukowiec podczas eksperymentu karmił szczury laboratoryjne soją. Co mówią fakty? Bo wbrew tezie pana Wawrzyńskiego, jak czytamy w publikacji Jeffrey’a M. Smitha „Nasiona Kłamstwa”, jednak chodzi o fakty: ,,Pusztai przygotował dietę dla szczurów bardzo starannie. Porównywał ze sobą organizmy szczurów karmionych ziemniakami modyfikowanymi, karmionymi ziemniakami naturalnymi oraz ziemniakami, do których wstrzyknięto dawkę naturalnej lektyny w ilości równej tej produkowanej przez ziemniaki modyfikowane. Badacze zmieniali również ilość ziemniaków w szczurzej diecie oraz sposób ich podawania – podawali surowe, gotowane i pieczone. Zmieniano także łączną zawartość białek w pokarmach, badając zmiany w cyklach 10-cio i 110-cio dniowych. Wyniki badań szczegółowo sprawdzono pod kątem nieprawidłowości,
po czym zaaprobowało je rządowe biuro do spraw funduszy naukowych. (…) Wyniki zgadzały się także
z innymi opublikowanymi badaniami. W końcu okazało się, iż negatywne skutki odżywiania wystąpiły jedynie u szczurów karmionych modyfikowanymi ziemniakami.(…) Znaczne zmiany w tkankach żołądka
i jelit oraz nadmierna ilość ich komórek wskazywały na możliwość wystąpienia raka u szczurów karmionych wspomnianymi ziemniakami.”

Posłuchajmy, co mówi sam Arpad Pusztai: ,,W ciągu ostatnich czterech czy pięciu lat zacząłem brać problem na poważnie i zgłębiłem podobne przypadki. Wtedy zacząłem się bać. Problemy, jakie stworzyła żywność genetycznie modyfikowana mogą być nieodwracalne, zaś pełnię efektów jej działania będzie można sprawdzić dopiero w odległej przyszłości. Sytuacja ta przypomina problemy
z przemysłem tytoniowym. Producenci papierosów wiedzieli, iż są szkodliwe, ale nie dopuścili
do ujawnienia tych informacji. Zamiast tego fabrykowali błędne dowody, dzięki którym myślano,
iż palenie nie jest aż tak szkodliwe, jak się twierdzi.(…)” Pomijając fakt, iż Pusztai karmił szczury ziemniakami, a nie soją, pojawia się dodatkowo całkowicie nowy kontekst jego badań, na ukazanie którego najprawdopodobniej zabrakło miejsca w artykule pana Wawrzyńskiego. A być może przeinaczanie faktów i bagatelizowanie dobrze udokumentowanej badawczo pracy jest sposobem
na “oswajanie” czytelników wskazanego wyżej artykułu z technologią GMO?

Największy paradoks polega na tym, iż czytając różne artykuły na temat GMO ciężko natrafić na dobrze udokumentowane wyniki badań, które mogłyby uspokoić wątpliwości. Powstaje pytanie: dlaczego? Obecnie ”wędruje” po sieci internetowej petycja zbierająca podpisy obywateli europejskich skierowana do Prezydenta Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, wzywająca go do stworzenia grupy niezależnych, etycznych naukowców w celu przeprowadzenia długofalowych badań nad GMO. Zadziwia więc pewność niektórych dziennikarzy, polityków, a także szerokiego grona naukowców postrzegających transgenetykę jako szansę dla rozwoju naszego kraju. Zwłaszcza, iż wiele krajów Wspólnoty Europejskiej zabroniło na swoim terytorium tego rodzaju upraw.
Mało kto z piszących o tematyce GMO chce wiedzieć, iż za ”promocją” GMO w dużej mierze stoją globalne firmy i przemysł chemiczny. Jak wiadomo są to podmioty nie kierujące się etyką, ale zyskiem. Bez skrupułów i większych problemów manipulują informacjami, którymi kierujemy się decydując o tym, co jest dla nas dobre, a co szkodliwe. Istnieje swoista propaganda bezwarunkowo zachwalająca odkrycia inżynierii genetycznej, traktująca badania naukowe całkowicie instrumentalnie. To swoista machina napędzana milionowymi subwencjami i grantami dla tych placówek naukowych, które zechcą ją wesprzeć. Taktyka ta jednak ma poważny minus. Jest pełna manipulacji, opinii i teorii, ale nie zawiera wyników długofalowych badań, tak ważnych dla prawa konsumenta i obywatela. Nie dysponując takimi właśnie wynikami, godząc się jednocześnie na wprowadzenie upraw i żywności GMO do Polski, mamy szansę stać się królikami doświadczanymi ponadnarodowych korporacji.

Wyniki badań z 2008 roku zleconych przez Austriacką Agencję ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności przeprowadzone na Uniwersytecie Weterynaryjnym w Wiedniu wykazały, że zmodyfikowana kukurydza dopuszczona do upraw w Unii Europejskiej powoduje spadek masy ciała karmionych nią zwierząt oraz wywołuje patologiczne zmiany w systemie rozrodczym myszy laboratoryjnych. Kukurydza GMO stanowiła 33% diety myszy, a spadek masy ciała potomstwa zwierząt udokumentowano już w trzecim i czwartym miocie. W świetle takich informacji i obaw oczywista staje się potrzeba naukowego i rzetelnego rozpatrzenia zasadności użycia pasz i żywności GMO. I możnaby było przypuszczać, ze tak powinno się stać, gdyby nie wizja materialnych korzyści jakie niesie za sobą wprowadzenie GMO dla wąskich grup interesów. Jak pokazuje przypadek Indii mniejszym producentom rolnym ta technologia przynosi raczej straty niż obiecywane zyski. Tu dotykamy kolejnego często używanego przez miłośników GMO argumentu.


2. Czy ,,Kwalifikowany materiał siewny pozwolił na wielki skok w produkcji rolniczej i tak już raczej zostanie.”?

W tym samym artykule pana Wawrzyńskiego, który przestawia produkty GMO jako niegroźne dla zdrowia człowieka możemy również przeczytać, że używanie materiału siewnego GMO zwiększa produkcję i jej opłacalność. Dziennikarz swoją teorię popiera jednym właściwie zdaniem: ,,Kwalifikowany materiał siewny pozwolił na wielki skok w produkcji rolniczej i tak już raczej zostanie.” Delikatnie mówiąc niepokoi mało analityczny charakter tej wypowiedzi. Tak jest i już. Czy tę sentencję autora należy zaliczyć do faktów?

W książce ,,Świat według Monsanto” Marie Monique Robin, dziennikarki, która dogłębnie zbadała politykę ekonomiczną północnoamerykańskiej firmy ”Monsanto”, światowego lidera na rynku technologii GMO, czytamy: ,,20 lutego 2002 roku, ku wielkiemu zmartwieniu organizacji ekologicznych i chłopskich, rządowa Komisja Nadzoru nad Inżynierią zapaliła zielone światło dla upraw Bt ( bawełna modyfikowana genetycznie, opatentowana przez Monsanto-przyp. aut.) w Indiach.” W reakcji na dopuszczenie produktu, 55 tysięcy rolników zdecydowało się wprowadzić nasiona do swoich upraw. Rolnicy silnie motywowani reklamą z udziałem gwiazd Bollywood oraz niezliczoną ilością kolorowych plakatów sugerujących jakoby produkt miał przynieść jego nabywcom dobrobyt, ulegli w dużej mierze kuszącej propagandzie. Obiecującej nierealny dotychczas obraz – uprawy wolne od pestycydów, szkodników,
z niespotykaną dotąd wielkością i jakością zbiorów. Firma Monsanto jawiła się niemal jak cudowny czarodziej przynoszący sposób na pomnożenie dorobku i zwiększenie plonów. Zdecydowali się więc
na zakup ”cudownych”, acz droższych od tradycyjnych, nasion.

W książce Marie Monique Robin, czytamy o eksperymencie rejestrującym przebieg takich upraw, polegającym na nagraniu filmu przez sześć hinduskich niepiśmiennych wieśniaczek: ,,…od października 2001 roku do marca 2003 roku filmowały swoje comiesięczne wizyty u sześciu niewielkich producentów bawełny Bt w okręgu Warangal, zawsze w towarzystwie dwóch agronomów prowadzących badania. Rezultatem tych wizyt jest film stanowiący wyjątkowy dokument o klęsce upraw transgenicznych”. Pierwsze dwa miesiące upraw wydawały się spełniać obietnice firmy, po tym czasie jednak, rośliny porównywalnie do konwencjonalnie uprawianych, miały ubogie torebki nasienne, były od nich mniej liczne, miały niski wzrost, plony były bardzo niskie, torebki trudne do zbierania, włókna krótsze, dla przestraszonych rolników oznaczało to 20% niższą cenę!
Przykład ankiety z 2002 roku przeprowadzonej przez agronomów: dr Abdula Quayuma oraz Kirana Sakhariego wykazał, że koszty upraw bawełny Bt są większe niż w przypadku bawełny konwencjonalnej. Ankieta przeprowadzana była od sierpnia 2002 roku do marca 2003 roku, czyli od momentu zasiewu plonów do wizytacji pól na zakończenie sezonu. 78% ankietowanych rolników, którzy spróbowali uprawy bawełny Bt oświadczyło, że rezygnują z jej uprawy w przyszłym sezonie. To badanie zostało potwierdzone kolejnym, zleconym przez zaniepokojony rząd Andhra Pradesh, które potwierdziło pierwotne wyniki badań autorstwa wspomnianego Quayuma i Sakhariego.

W reakcji na wyniki badań, minister rolnictwa Raghuveer Reddy wezwał Mahyco Monsanto do wypłaty odszkodowań dla rolników za straty w uprawach. Firma Monsanto w żaden sposób nie zareagowała
na wezwanie hinduskiego ministra. Opisany tu został przypadek Indii. Niemniej jednak najbardziej zagrożone obecnie polityką Monsanto są także Argentyna, Meksyk, Paragwaj i Brazylia.


3. Czy GMO nie zagraża bioróżnorodności?

Skąd więc obawa, że organizmy transgeniczne miałyby zagrażać bioróżnorodności? Dlaczego miałyby zagrażać uprawom ekologicznym i tradycyjnym?

Prof. dor. hab. Tadeusz Żarski z Katedry Biologii Środowiska Zwierząt Wydziału Nauk o Zwierzętach Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego zgodził się co do zasadności użytkowania GMO w warunkach laboratoryjnych, podkreślając korzyści tych działań na przykładzie uzyskania insuliny czy hormonu wzrostu. Zupełnie inne zdanie miał na temat uwolnienia technologii GMO do środowiska. Swoje wątpliwości przedstawił w raporcie dla Instytutu Spraw Obywatelskich, w którym czytamy: ”Podstawowe zagrożenie, co do którego nie ma najmniejszych wątpliwości to fakt, że transgeniczne organizmy mogą rozprzestrzenić sie w środowisku, współzawodnicząc z naturalną flora i fauną. A także, co zostało juz stwierdzone w wielu rejonach świata, doprowadzić do przepływu genów pomiędzy organizmami naturalnymi i modyfikowanymi genetycznie”. W ten sposób pola rolników ekologicznych i tradycyjnych
są zanieczyszczane przez uprawy GMO, uniemożliwiając im tym samym dalszą uprawę zgodnie
z prawem, ponieważ nie będą mogli dłużej sprzedawać swoich produktów jako wolnych od GMO.

Zdaniem Prof. Dr hab. Ewy Rembiałkowskiej **: ,,Wprowadzanie roślin genetycznie modyfikowanych na polskie pola(…) będzie skutkowało bardzo poważnymi problemami i plajtowaniem kolejnych gospodarstw ekologicznych”. Rośliny zmodyfikowane genetycznie mają ”zainstalowaną” odporność na herbicydy. Krzyżują się z chwastami tworząc w ten sposób ,,superchwasty”, co powoduje zwiększenie zastosowania chemicznych środków ochrony. Te chemikalia są toksyczne. Wyjaławiają glebę i powodują jej erozję. Eksperci PAN wskazują na realne zagrożenie bioróżnorodności Polski ze strony wprowadzanych do środowiska organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO).

W oświadczeniu Komitetu Ochrony Przyrody PAN w sprawie uwalniania do środowiska organizmów GM, możemy przeczytać o zagrożeniu dla roślin niemodyfikowanych, jakim są środki chwastobójcze
o zwiększonym działaniu, które nie czynią szkody uodpornionym na herbicydy roślinom GM natomiast niszczą te niezmodyfikowane. Prof. Dor. hab. Tadeusz Żarski, podczas konferencji “GMO – szansą rozwoju polskiego rolnictwa? Fakty i mity”, zorganizowaną przez Komisję Rolnictwa i Ochrony Środowiska powiedział: ,,(…)wprowadzenie do obrotu i uprawy organizmów transgenicznych
lub fragmentów ich materiału genetycznego może spowodować trwałe, nieodwracalne skutki
i nieprzewidywalne zmiany w naturalnym środowisku, min. wyniszczenie rodzimych gatunków na danym terytorium (…), zanik różnorodności biologicznej (przykładem są uprawy roślin z wbudowanym genem odporności na herbicyd totalny, które całkowicie eliminują z pól wszystkie inne rośliny, rośliny z genem bakterii Bacillus thuringiensis, produkujące niszczącą owady toksynę Bt”.

,,Wielkim bogactwem jest różnorodność genetyczna, która zapewnia możliwość przetrwania
w zmieniających się warunkach środowiska.” To słowa Prof. zw. Dr hab. inż. Stanisława Wiąckowskiego. Śmiało można powiedzieć, że przemieszanie organizmów modyfikowanych
z niemodyfikowanymi jest realnym zagrożeniem dla biologicznej różnorodności Polski.
Nie jest prawdą, że organizmy GM można uprawiać na wyznaczonym terytorium bez ryzyka, że przedostaną się one do ekosystemu zubożając bogactwo gatunków roślin i zwierząt.



4. Czy rząd nie może wprowadzić zakazu upraw GMO, ponieważ prawo europejskie wymaga od rządu polskiego zgody na GMO, a w przypadku odmowy współpracy Polska stanie przed Trybunałem Sprawiedliwości?

,,Kto wprowadzi jednostronny zakaz upraw roślin genetycznie modyfikowanych, złamie unijne prawo – przestrzega Komisja Europejska i zapowiada, że oporne państwa będzie pozywać do Trybunału” – straszy artykuł Krystyny Naszkowskiej i Konrada Niklewicza. ,,Rząd nie może jednak wprowadzić zakazu upraw. Unijne prawo stanowi, że rośliny GMO, które zostały dopuszczone na rynek przez unijną komisję naukową – np. kukurydza MON810, stworzona przez koncern Monsanto, mogą być uprawiane przez rolników” – pisze Pani Sylwia Śmigiel w swoim artykule dla Gazety Wyborczej.

Czy rzeczywiście tak jest? Czy Polska bez względu na wolę obywateli i rządu jest zmuszona zgodzić się na GMO, ze względu na wymogi Unii europejskiej?

Z punktu widzenia Komisji Europejskiej, dane państwo członkowskie UE może zakazać upraw modyfikowanych genetycznie, jeżeli: ”uzyska nowe lub dodatkowe informacje mające wpływ na ocenę ryzyka dla środowiska lub w wyniku ponownej oceny posiadanych wcześniej informacji na podstawie nowych lub dodatkowych danych naukowych, ma uzasadnione podstawy, aby uważać, że organizm genetycznie zmodyfikowany, wchodzący w skład produktu, który prawidłowo zgłoszono i dla którego uzyskano zezwolenie, stanowi ryzyko dla zdrowia ludzkiego lub środowiska naturalnego.”
Węgry i Austria, to te kraje członkowskie Unii, które udowodniły szkodliwość upraw GMO dla organizmów dzikich i stosują to jako argument przeciw uprawom transgenicznym w otwartym środowisku. Oto lista krajów, które jak do tej pory sprzeciwiły się wprowadzeniu upraw GMO na swoim terytorium. I to w zgodzie z prawem unijnym:
Austria, Grecja, Węgry, Włochy, Szwajcaria, Francja, Rumunia, Luksemburg, Niemcy.

Skoro te kraje obroniły się przed GMO, dlaczego Polska miałaby tego nie zrobić?

Reasumując, wiedza o GMO może budzić różne reakcje. Część z nas powie, że nie jesteśmy w stanie zatrzymać postępu technologicznego, nawet jeśli nie jest on zgodny z naszą wolą. Inni zapytają czy słowo postęp można łączyć z działaniami nieetycznymi i czy postęp to zjawisko, do którego powstania przyczynia się przede wszystkim potrzeba zysku materialnego. Czy eksperymentowanie na organizmie ludzkim, bez wzięcia pod uwagę konsekwencji, jest postępowe? Czy ryzykowanie tego, co mamy najcenniejsze, naszego zdrowia, naszego dziedzictwa narodowego, którym niewątpliwie jest polska przyroda, to działanie nieuniknione? Kto skorzysta na tego typu ,,postępowych” zmianach?

Patrząc na ekologiczny aspekt zjawiska GMO, należy się poważnie zastanowić nad niewzruszonym optymizmem tych wszystkich popierających wprowadzenie biotechnologii do otwartego środowiska. Nawet laik ma świadomość, iż ład w przyrodzie kształtował się przez miliony lat, a jakiekolwiek ingerencje w naturalny bieg zdarzeń i procesów wymagają ogromnej wiedzy i ostrożności. Mając świadomość jak młodą wiedzą jest biotechnologia i jak poważne zmiany wprowadza do spożywanego przez nas jedzenia, zdrowy rozsądek nakazuje poddać tą technologię szczególnie rygorystycznym i długofalowym badaniom, zwłaszcza iż pojawiły się bardzo poważne wątpliwości.

Zwolenników GMO wydaje się cechować beztroska ufność przy jednoczesnym całkowitym zadufaniu
w możliwości technologiczne. Przekonują nas abyśmy odłożyli na bok troskę o zdrowie i razem z nimi cieszyli się błogosławieństwami biotechnologii. ,,Gdyby Natura widziała coś sensownego w krzyżowaniu się gruszy z wierzbą lub tygrysa z owcą to nie stwarzałaby barier, które to uniemożliwiają”- mówi Ewa Sieniarska ze Społecznego Instytutu Ekologicznego w Warszawie.

Czy jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić, żeby mieć wpływ na zachowanie bogactwa naturalnej bioróżnorodności takiej, jaką znamy? Czy możemy cokolwiek zmienić swoją postawą, poszerzeniem wiedzy, obywatelskimi wyborami, sposobem życia i żywienia?
Przykład niezłomnie etycznej postawy byłych dziennikarzy ,,Fox News” pokazuje, że możemy. Celem nowego programu reportażowego Jane Akre i Steve’a Wilsona było zbadanie pogłosek o szkodliwości mleka ogólnodostępnego na rynku amerykańskiego stanu Floryda. Mleko to uzyskiwano kontrowersyjnymi metodami, przez podawanie krowom rekombinowanej somatotropiny bydlęcej rBGH, czyli modyfikowanego hormonu wzrostu produkowanego przez firmę Monsanto pod zastrzeżoną nazwą Posilac. Podczas ,,dochodzenia” dziennikarze natrafli na wiele niepokojących informacji świadczących
o wysokiej szkodliwości produktu dla zdrowia ludzi oraz faszerowanych ”dopalaczem” krów.
Firma Monsanto nie chcąc dopuścić do wyemitowania zagrażającego jej odcinka programu, groziła obciążeniem właścicieli Fox News konsekwencjami, co w efekcie doprowadziło do zwolnienia obu dziennikarzy z pracy. Zanim do tego doszło proponowano im zmianę treści reportażu oraz dobrowolne odejście ze stacji, za co proponowano im niemałe sumy. Bezskutecznie. Jane Akre i Steve Wilson pozwali swoich byłych pracodawców, sprawę wygrali. Kanada i Europa utrzymała w mocy zakaz stosowania somatotropiny.

To przykład na to, jak postawa tylko dwóch osób może wpłynąć na wielu ludzi. Ci dziennikarze nie musieli walczyć o swoje racje. Wygodniej było przecież zachować dotychczasową posadę i siedzieć cicho. Mieli jednak swoje zasady. Nie chcieli okłamywać społeczeństwa, jak im to wprost zaproponowano, bo było to niezgodne z prawem i ich moralnością.
Można zrozumieć niechęć do działań wywrotowych i ryzykownych, zwłaszcza jeśli dotyczy to utraty stanowiska pracy, uznania otoczenia, dotychczasowego porządku rzeczy.
Niemniej jednak bierność w sytuacji, w której człowiek jest odzierany z prawa do informacji i prawa
do wyboru jest nie do przyjęcia. Pierwszym krokiem w sprzeciwie wobec takiego stanu rzeczy jest refleksja nad otaczającą nas rzeczywistością i weryfikacja informacji, a przede wszystkim intencji
za nimi stojących.

___________________________________________________________________________________

Informacje

* Arpad Pusztaj (ur. 1931) – światowej sławy specjalista w zakresie żywienia, zwłaszcza bezpieczeństwa żywności, pionier badań nad oddziaływaniem lektyn na przewód pokarmowy. Węgier, który po wydarzeniach roku 1956 opuścił ojczyznę i wyemigrował do Wielkiej Brytanii. Na Węgrzech ukończył chemię, na Uniwersytecie Londyńskim – fizjologię; tamże uzyskał doktorat z biochemii. Wieloletni wykładowca akademicki, oprócz Budapesztu i Londynu pracował w instytutach naukowych
w Chicago oraz w szkockim Aberdeen, w Rowett Research Institute. W 1998 r. stracił pracę w tej ostatniej placówce za upublicznienie w wywiadzie telewizyjnym wstępnych wyników badań, z których wynikało, że jedna z odmian genetycznie modyfikowanych ziemniaków, szykowana do wprowadzenia
na rynek, może poważnie zagrażać zdrowiu konsumentów. Po tych wydarzeniach stał się jedną
z czołowych postaci światowego ruchu oporu wobec blokowania przez korporacje biotechnologiczne rzetelnych badań nad GMO. Pełni funkcję m.in. konsultanta grup zamierzających prowadzić własne, niezależne testy. Za swoją działalności uhonorowany m.in. „Whistleblower Award” przez Federację Niemieckich Naukowców oraz IALANA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Prawników Sprzeciwiających się Broni Jądrowej), w 2005 r. Autor i współautor ok. 300 rozpraw naukowych, autor lub redaktor naukowy kilkunastu książek. Podkreśla, że nie jest przeciwnikiem biotechnologii, a jedynie walczy
o bardzo dokładne przetestowanie wszelkich nowych rozwiązań przed ich zastosowaniem. Ostatnio zajmuje się potencjalnymi zagrożeniami związanymi ze stosowaniem nanotechnologii w produkcji żywności. www.obywatel.org.pl


** Prof. Dr hab. Ewa Rembiałkowska – profesor nadzwyczajny SGGW w Warszawie i kierownik Zakładu Żywności Ekologicznej. Zajmuje się zawodowo rolnictwem ekologicznym i żywnością ekologiczną od wielu lat, kształcąc studentów i szkoląc rolników, nauczycieli i konsumentów w tym zakresie. Prowadzi też wykłady i szkolenia na temat żywności genetycznie modyfikowanej, analizując możliwości koegzystencji rolnictwa ekologicznego i tradycyjnego z uprawami genetycznie modyfikowanymi. Jest przewodniczącą stowarzyszenia Forum Rolnictwa Ekologicznego im. M. Górnego od 2009 roku. Forum zrzesza około 50 członków z całej Polski, naukowców i praktyków zajmujących się rolnictwem ekologicznym. Jej działalność na rzecz rolnictwa ekologicznego jest powszechnie znana
w całej Polsce. Prowadziła i nadal prowadzi szereg projektów polskich i międzynarodowych, mających na celu badania i wdrożenia w zakresie rolnictwa ekologicznego. Jej wiedza na temat żywności
z produkcji ekologicznej oraz na temat żywności modyfikowanej genetycznie upoważniają w pełni
do zgłoszenia jej kandydatury do Komisji ds. GMO przy Ministerstwie Środowiska.

Artykuł ze strony www.polskaakcjaobywatelska.pl

 

Zobacz film:
Teraz Polska - NIE dla MONopolu

 

Zobacz też:
GMO - Ustawowe oszustwo - www.youtube.com
Fox News, Monsanto i mleko - www.youtube.com