Strona główna - Oferta Centrum - Warsztaty/wyjazdy - Kim jesteśmy - Kontakt - Mapa Strony

"Zobacz - w małym żołędziu drzemie potężny dąb, z niepozornego jajka wykluwa się piękny ptak. Pamiętaj, że w najwznioślejszej wizji twojej duszy zawsze rodzi się Anioł... Marzenia są nasionami rzeczywistości, więc rozsiewaj je świadomie i mądrze"
 
FUKUSHIMA NAPRAWDĘ

Artykuły, Informacje 
 
 

FUKUSHIMA NAPRAWDĘ

11 marca 2011 potężne trzęsienie ziemi nawiedziło Japonię. Wstrząsy miały siłę 8,9 stopni w skali Richtera. Trzęsienie wywołało tsunami, a fale które uderzyły w japońskie wybrzeże miały nawet
6 metrów wysokości. Zalały Tokio i inne miasta położone na wyspie Honsiu, niszcząc budynki
i zatapiając samochody.
Wkrótce po trzęsieniu i fali tsunami pojawiły się problemy z elektrownią atomową w Fukushima-Daiichi.
Problemy te trwają nieprzerwanie do dzisiaj... (13.04.2011).


Ważniejsze informacje - chronologicznie

27.03.2011

GORZEJ NIŻ CZARNOBYL. Informacja ta ukazała się w oficjalnej telewizji japońskiej (http://www.youtube.com/watch?v=7CIgA9TSAK8)
Po raz pierwszy pojawiają się poważne ostrzeżenia na temat spożywania żywności oraz zagrożenia
ze strony radioaktywnego jodu. Skład zanieczyszczeń jest podobny do tych z Czarnobyla, tym razem jednak może być znacznie gorzej.

EWAKUACJA JAPONII
To nagranie z Tokio mówi samo za siebie: youtube=http://www.youtube.com/watch?v=TnvzWrxRFd0
(uwaga - nagranie zostało usunięte po kilku dniach! przypis Harmonica)
Zrozpaczony 38 letni człowiek wie, że nie będzie w stanie się ewakuować – nie ma na to warunków. Jego twarz jest już pokryta czerwonymi plamami. Nic nie pomagają pozaklejane okna i siedzenie
w domu. Woda w Tokio nie tylko jest już całkowicie niezdatna do picia, ale i do mycia. Elity, hierarchia Yakuza już się ewakuuje, rząd japoński przygotowuje się do międzynarodowej konferencji prasowej. Czy możliwa jest ewakuacja 13 milionów ludzi z Tokio? A co ze 120 milionami z całej Japonii?
W nocy Reuters podał bardzo niepokojącą informację, że radioaktywność wody w reaktorze
nr. 2 przekracza normę 10 milionów razy! (http://twitter.com/REUTERSFLASH)

Wskazania liczników Geigera w Tokio i innych miastach japońskich systematycznie idą w górę, mimo,
że znajdują się w zamkniętych pomieszczeniach.
Michio Kaku w artykule „Breach of Containment” in Japan? (The Three Most Feared Words in the Lexicon of a Nuclear Scientist) wyjaśnia co się stało w Japonii. Otóż doszło do bezpośredniego zanieczyszczenia wody paliwem uranowym. Dowodem na to były poparzenia dwóch pracowników elektrowni. Jest to możliwe w sytuacji gdy radioaktywność wody przekracza co najmniej 10,000 razy normę. Wyciek następuje prawdopodobnie przez pionową szczelinę, która się wytworzyła w stalowej osłonie reaktora nr. 3. Czernobyl to była pestka w stosunku do tego co nas czeka. Kaku nawołuje do natychmiastowej zmiany w zarządzaniu kryzysem – powinna powstać międzynarodowa komisja ekspertów, która będzie miała do dyspozycji wojsko (http://bigthink.com/ideas/31746).

Poniżej wybrane pierwiastki, które dostają się do atmosfery i wody w Fukushimie:

Jod-131
Okres półrozpadu: 8 dni
Tarczyca wchłania jod - w tym ten radioaktywny, który natychmiast niszczy komórki i doprowadza do ich mutacji, co może skutkować rakiem tarczycy. Jego krótki okres półrozpadu oznacza, że bardzo niewielkie ilości jodu-131 mogą przedostać się przez Ocean Spokojny czy dotrzeć nad Europę.

Pluton-239
Okres półrozpadu: 24,000 lat
Pluton jest silnie toksyczny i niebezpieczny przy wdychaniu, ponieważ płuca są szczególnie wrażliwe
na promieniowanie (zagadkowy jest fakt, że pluton nie jest tak szkodliwy, kiedy zostanie spożyty).
Pluton kumuluje się głównie w tkance kostnej.

Cez-137
Okres półrozpadu: 30 lat
Radioaktywny cez łatwo przechodzi do łańcucha pokarmowego poprzez mleko i warzywa. W przypadku wdychania lub połykania działa jak potas, ale nadal wydziela promieniowanie wewnątrz ciała.
Jego zawartość w organizmie zwiększa ryzyko wystąpienia wielu form raka.

Stront-90
Okres półrozpadu: 29 lat
Podobnie jak w przypadku radioaktywnego cezu, ta forma strontu pozostaje długo w środowisku
i imituje wapno - w przypadku spożycia staje się częścią kości i zębów. Zwiększa ryzyko zachorowania na raka kości i białaczkę.

* - Okres półrozpadu lub okres półtrwania to czas po którym rozpada się połowa jąder atomów nietrwałego izotopu pierwiastka

źródło: www.washingtonpost.com



02.04.2011

Pękła betonowa osłona. Do oceanu wycieka radioaktywna woda.
Operator elektrowni atomowej Fukushima, firma TEPCO poinformowała, że z uszkodzonego reaktora
nr 2 do Oceanu Spokojnego wycieka radioaktywna woda. Skażenie wody morskiej wokół siłowni już cztery tysiące razy przekracza dopuszczalne normy. Przedstawiciele TEPCO informują, że wkrótce rozpoczną się prace, które mają na celu uszczelnienie przy pomocy betonowej osłony uszkodzonego reaktora.
Jak szacuje Reuters, uzdatnienie terenów wokół siłowni, ok. 240 km od stolicy Tokio, może potrwać nawet kilkadziesiąt lat.

Skala katastrofy przekroczyła najczarniejsze prognozy sprzed miesiąca.
Arnie Gundersen, naczelny inżynier nuklearny z Fairewinds Associates Inc., podsumowuje katastrofę
w Fukushima (31 marca). Nie jest to opinia amatora, ale jednego z najlepszych fachowców
od elektrowni nuklearnych. Jego tezy są bardzo niepokojące.
Choć w ciągu ostatnich dwóch dni sytuacja jest w miarę stabilna, to przypomina balansowanie
na krawędzi. Gundersen zwraca uwagę na takie niebezpieczeństwa jak:

* Welki wyciek zanieczyszczeń radioaktywnych do środowiska, w tym duże ilości gazów.

200 ton wody zostaje wlewane codziennie do reaktorów i basenów z paliwem nuklearnym. Te 200 ton zostaje wydalanych w postaci radioaktywnej pary i wody. Radioaktywność wycieków wynika z faktu,
że paliwo jest poważnie uszkodzone. IAEA (International Atomic Energy Agency) stwierdziła, że 40 km od elektrowni radioaktywność terenu na skutek skażenia parą wodną z elektrowni wynosi 2 mln bekereli na metr kwadratowy (2mlnBq/m2), co oznacza, że w ciągu 1 sekundy na 1 metrze kwadratowym następuje 2 miliony rozpadów jądrowych – jest to o wiele ponad poziom bezpieczny – powinna nastąpić natychmiastowa ewakuacja, a tak się nie dzieje. Dla porównania, w przypadku awarii w Czarnobylu ewakuacja następowała przy radiacji 4-krotnie niższej, 500 tys Bq/m2. Oczywiście w miarę upływu czasu to skażenie się zmniejszy, jednak ryzyko dla zdrowia ludzi tam mieszkających jest bardzo poważne.
Woda z reaktorów jest tak zanieczyszczona, że mierniki nie są w stanie tego zmierzyć. Ocean w okolicy elektrowni jest 3 tysiące razy bardziej radioaktywny niż to dopuszcza norma. Jest to wynik wycieku wprost do oceanu. Dodatkowym problemem są ciężkie izotopy, które wydostały się na powierzchnię.
Ich czas rozpadu jest długi, tak więc teren skażony będzie już nie do zamieszkania.

* Skala katastrofy przekroczyła najczarniejsze prognozy sprzed miesiąca.

Zakładały one, że może nastąpić stopienie 1% paliwa w tylko jednym reaktorze. Stopienie nastąpiło
w trzech reaktorach i to nie w 1% a w 70%. Obawiano się, że wyciek będzie wynosił 0.5% dziennie, teraz wiadomo, że jest to znacznie więcej. W efekcie radioaktywność w okolicach Fukushimy jest 500-1000 razy większa od przewidywanej we wcześniejszych analizach. Nikt też nie przewidywał możliwości zapalenia się basenów z paliwem.

źródło: MoniotrPolski's Blog



06.04.2011

Radioaktywne morze z radioaktywnymi rybami.
Firma TEPCO podała, że w sobotę poziom radioaktywnego jodu w morzu wynosił 7,5 miliona razy więcej niż dozwolony prawem poziom. W poniedziałek, poziom spadł do 5 milionów razy ponad dozwolony poziom, jednak próbki wskazywały również na obecność radioaktywnego cezu o 1,1 miliona razy przekraczającego dozwolone limity.

Operator elektrowni świadomie wypuszcza radioaktywną wodę do oceanu – w sumie rząd autoryzował wylanie do oceanu 11 500 ton wody – do dziś, wylano 25% tej wody. Rząd twierdzi, że promieniowanie szybko się rozproszy. Jednak już wyłowiono ryby, z niepokojąco wysokim poziomem radioaktywnego jodu.

W poniedziałek, stwierdzono promieniowanie jodu-131 w wysokości 4 tys. Bekereli na kilogram
w rybach złowionych około 3 mil od wybrzeża miasta Kita-Ibaraki. W rybach obecny był również cez-137, promieniujący w wysokości 447 bekereli. Cez jest o wiele bardziej niebezpieczny, gdyż czas jego połowicznego rozpadu jest o wiele dłuższy.

fragmenty z www.davidicke.pl/forum



07.04.2011

Co najmniej 14 osób zmarło na Madagaskarze po spożyciu posiłku zawierającego silnie toksyczne sardynki.
Według władz, około 120 osób pozostaje w ciężkim stanie i zmaga się z objawami ciężkiego zatrucia.
Do tragedii doszło w południowo-zachodnim mieście Toliara. Sardynki zostały złowione przez miejscowych rybaków i trafiły na stoły wielu rodzin.

Toksyczne sardynki zostały przesłane do dokładnej analizy. Nie wiadomo co dokładnie znajdowało się
w rybach, ale w podobnych wcześniejszych przypadkach okazało się, że ławice sardynek zjadły silnie toksyczne wodorosty.
Groźne rośliny rozprzestrzeniają się wzdłuż wybrzeży Madagaskaru wraz z ociepleniem miejscowych wód. Do niedawna jego mieszkańcy nie wiedzieli o niebezpieczeństwie, jakim są toksyczne ryby.

http://www.tvn24.pl



11.04.2011

Francuski instytut ostrzega, że dawki promieniowania w Europie zaczynają być problemem.
Ryzyka związane z występowaniem skażenia jodem-131 w Europie nie mogą być nazywane “nieistotnymi”. Takie twierdzenie zawarło oświadczenie francuskiego urzędu do spraw promieniowania CRIIRAD (Commission de Recherche et d'Information Indépendantes sur la Radioactivité). Organizacja pozarządowa przestrzega ciężarne i dzieci przed spożywaniem mleka oraz warzyw zwłaszcza liściastych.
Pojawiło się wiele tysięcy zapytań od obywateli zaniepokojonych występującym w Europie opadem radioaktywnym z uszkodzonej elektrowni w Fukushima Daiichi. CRIIRAD w odpowiedzi na te pytania przygotował pakiet informacji na temat ryzyk związanych ze skażeniem radioaktywnym jodem-131 na terenie Europy.
Dokument został opublikowany 7 kwietnia I między innymi znalazły się w nim ostrzeżenia odnośnie konsumowania wody deszczowej. Określono grupy społeczeństwa, które powinny szczególnie uważać
i zaliczono do nich w szczególności: dzieci, ciężarne i matki karmiące. Wśród zaleceń żywieniowych jest unikanie spożycia warzyw liściastych, świeżego mleka oraz serów.

Ryzyka związane z przedłużającym się skażeniem zwłaszcza w kontekście wspomnianych grup populacji nie mogą być dłużej uważane za nieistotne i pomijalne. Według CRIIRAD media powinny zacząć informować o potrzebie zaprzestania ryzykownych zachowań.

CRIIRAD twierdzi, że ich informacja nie dotyczy tylko terytorium Francji, bo również pozostałych krajów europejskich. Poziom skażenia jest w tej chwili praktycznie na podobnym poziomie w Belgii, Niemczech, Włoszech, Szwajcarii czy w Polsce. Według instytutu wskazania pochodzące z zachodniego wybrzeża USA, gdzie opad doszedł 6 do 10 dni przed Europą wskazują poziom koncentracji radioaktywnego jodu-131 8 do 10 razy wyższy niż u nas.

Według CRIIRAD większość pytań od ludności dotyczyła bezpieczeństwa wody deszczowej i pitnej wody z kranów. Instytut twierdzi, że nie ma do tej pory ryzyka podczas przebywania bez ochrony na deszczu, ale konsumpcja wody deszczowej już teraz nie jest dobrym pomysłem.

Jeśli chodzi o wodę pitną to podziemne rezerwuary i rzeki nie powinny stanowić problemu, ale Instytut sugeruje, że sytuacja w obrębie zbiorników składujących deszczówkę takie jak zbiorniki retencyjne
w pobliżu wzgórz, powinna być szczególnie monitorowana.

Co do podlewania ogrodów za pomocą deszczówki CRIIRAD radzi podlewać samą ziemię i unikać polewania liści warzyw, bo absorpcja radiacji jest większa przez liście niż przez korzenie.

Szpinak, sałaty, kabaczki i inne warzywa z dużą powierzchnią chłonną produktami, które są najbardziej narażone na absorpcję radioaktywnego jodu-131. Dzieje się tak zwłaszcza, gdy są uprawiane
na zewnątrz, pod gołym niebem, czyli gdy są bezpośrednio narażone na opady deszczu. Mycie warzyw nie pomoże, bo jod-131 jest szybko absorbowany przez rośliny w procesach metabolicznych.

Mleko i sery oparte na mleku, a również mięso ze zwierząt żywiących się trawą są kategoryzowane, jako żywność szczególnie niebezpieczna ze względu na ryzyko bezpośredniego lub pośredniego skażenia. Tego typu żywność musi być poddawana regularnym badaniom. Skażenie mleka i serów pochodzących od kóz i owiec jest nawet bardziej prawdopodobne niż dla produktów pochodzenia krowiego.

CRIIRAD zauważa, że:
“ogromne ilości materiału radioaktywnego zostały uwolnione z Fukushima Daiichi już w sobotę 12 marca 2011, a 5 kwietnia, czyli 24 dni po wypadku, nadal są uwalniane. To oznacza, że skażone powietrze nad Europą pozostanie na długo uwzględniając opóźnienie w docieraniu mas powietrza z radioaktywnymi aerozolami na odległości do 15 000 km"

Instytut twierdzi, że jeśli sytuacja nie zostanie opanowana i pojawi się więcej pożarów albo operator siłowni uwolni kolejne porcje pary w celu zapobieżenia wybuchom wodoru to sytuacja może się jeszcze pogorszyć.

http://www.euractiv.com

 

12.04.2011

Oficjalnie katastrofa w Fukushimie osiągnęła poziom zagrożenia jak w Czarnobylu.
Japońskie władze podniosły dzisiaj poziom zagrożenia na skutek awarii w kompleksie Fukushima Daiichi do najwyższego stopnia na skali incydentów nuklearnych. Oficjalnie awaria w Japonii jest sklasyfikowana, jako Poziom 7 zagrożenia, dokładnie taki sam jaki miała katastrofa w Czarnobylu z 1986 roku.
Oficjele z japońskiej Komisji Bezpieczeństwa Nuklearnego przeklasyfikowali poziom niebezpieczeństwa
z Poziomu 5 czyli “incydent z zagrożeniem zewnętrznym” do Poziomu 7 czyli “Wielka Awaria”. Przeklasyfikowanie następuje w czasie, gdy Międzynarodowa Agencja Atomistyki poinformowała,
że siłownia atomowa wykazuje „znaki poprawy”, lecz nadal jest w stanie krytycznym. To nie pierwsza kompromitacja tej Agencji od czasu kryzysu …

Uszkodzone reaktory doświadczają skutków ciągłych, silnych wstrząsów wtórnych. Ostatni z nich
o magnitudzie 6.2 w skali Richtera miał miejsce dziś rano czasu lokalnego i skutkował pożarem
w okolicy reaktora nr 4.

Poziom 7 na skali INRES International Nuclear and Radiological Event Scale, jest klasyfikowany, jako
“Uwolnienie znacznych ilości substancji promieniotwórczych nagromadzonych w dużym obiekcie
(np. w rdzeniu reaktora energetycznego) stanowiących ryzyko dla zdrowia”.

Poprzednio tylko katastrofa w Czarnobylu osiągnęła ten poziom na skali INRES. Incydent z elektrowni
w Three Mile Island z 1979 roku był klasyfikowany, jako poziom 5.

W każdym bądź razie kryzys zmusił już do ewakuacji dziesiątki tysięcy mieszkańców okolicy zakładu. Strefa ewakuacji została w poniedziałek powiększona z 20 km do 30 km. Nie mówimy tutaj
o dobrowolnej ewakuacji, a przymusowej, spowodowanej wysokimi poziomami promieniowania odkrytymi w znacznej odległości od uszkodzonego zakładu.

Według agencji Kyodo, Agencja Bezpieczeństwa Nuklearnego poinformowała w poniedziałek, że od czasu trzęsienia ziemi i tsunami z 11 marca siłownia emituje do 10 000 tera bekereli na godzinę. Raport nie precyzuje, kiedy dokonano takiego pomiaru. Emisja takiej ilości radiacji klasyfikuje kryzys na dolnej granicy Poziomu 7.

Według dokumentów Międzynarodowej Agencji Atomistyki:
“To świadczy o dużym uszkodzeniu rdzenia reaktora, zwykle powiązanym z emisją mieszaniny izotopów o krótkim i długim okresie połowicznego rozpadu. Przy takiej emisji możliwe są poważne kłopoty zdrowotne na dużym obszarze, prawdopodobnie wykraczającym poza jeden kraj”

Struktura poziomów Skali INES:

1. anomalia, naruszająca zatwierdzone warunki eksploatacji;
2. incydent, znaczne skażenie, nadmierne narażenie pracowników;
3. poważny incydent, narażenie ludności na napromienienie dawką dopuszczalną, poważne skażenie, ostre skutki u pracownika;
4. awaria bez znacznego zagrożenia poza obiektem, narażenie ludności na napromienienie dawką dopuszczalną, znaczne uszkodzenie rdzenia reaktora, narażenie pracownika na napromienienie dawką śmiertelną;
5. awaria z zagrożeniem poza obiektem, prawdopodobnie będzie konieczne częściowe wprowadzenie planowych przeciwdziałań, poważne uszkodzenie reaktora;
6. poważna awaria, znaczne uwolnienie, prawdopodobnie będzie konieczne pełne wprowadzenie planowych przeciwdziałań;
7. wielka awaria, wielkie uwolnienie promieniotwórczych substancji, rozległe skutki zdrowotne
i środowiskowe

http://www.washingtonpost.com



13.04.2011

Dlaczego w Polsce fałszuje się dane o skażeniu?

Media i politycy, tak na na świecie, jak i u nas - w Polsce, od samego początku ukrywali prawdziwą skalę katastrofy w Fukushimie, której właśnie teraz przyznano stopień 7, najwyższy w skali INES. Fukushima okazała się dużo gorsza od Czarnobyla.
W sprawie tej katastrofy jak i jej skutków, kłamano i fałszowano dane od samego początku. Podobnie czyniono i czyni się aktualnie w Polsce - media wciąż celowo bagatelizują temat!

Władze japońskie kłamały i wciąż kłamią na ten temat, najprawdopodobniej po to, aby uniknąć paniki
w swoim kraju. Być może obawiają się także różnego rodzaju reperkusji finansowych w świecie. Powodów może być oczywiście więcej.
ONZ i IAEA (International Atomic Energy Agency) może kłamać z wielu powodów: na przykład aby ratować rozwijający się trend na dochodową dla wielkich koncernów energię atomową, jako alternatywę dla węgla i aby utrzymać bazę produkcyjną dla przemysłu zbrojeniowego (produkcja materiału dla bomb atomowych), co raczej nie jest chętnie podawane do publicznej wiadomości.

Zastanawiające jest jednak, dlaczego polskie władze i polscy naukowcy je reprezentujący nas okłamują. Nie tylko kłamią, ale też fałszują dane o skażeniu. Robią wszystko co możliwe, aby zbagatelizować temat zagrożenia skażeniem w Polsce, jak i skalę samej awarii w Fukushimie.
Jednym z powodów takiego zachowania może być fakt, iż Pan Premier Tusk jest zdecydowany do roku 2020 uruchomić elektrownię atomową w Polsce. To jest poważny, wielomiliardowy kontrakt, mający swoje ekonomiczne i polityczne implikacje.
Czy to jest jednak jedyny powód ?

Od momentu wielkiego trzęsienia ziemi w dniu 11 marca, polskie media co kilka dni podawały informacje, że Japonię znów nawiedziło jakieś tam trzęsienie ziemi. Sprawiało to wrażenie jakoby trzęsień tych nie było zbyt wiele, a sam temat był coraz mniej godny uwagi.
Okazuje się jednak, że ziemia w Japonii, przez 2 kolejne tygodnie trzęsła się z ogromną siłą po kilkadziesiąt razy dziennie! Tym co jeszcze nie mieli okazji zobaczyć tego przerażającego spektaklu polecamy oglądniecie specjalnej prezentacji, przygotowanej przez nowozelandzkiego inżyniera, a która w niesamowity sposób pokazuje, jak dalece mylące były doniesienia polskich mediów: http://www.japanquakemap.com/. Niech o skali problemu zaświadczy tylko fakt, iż w przeciągu 3 tygodni, w Japonii odnotowano ponad 900 trzęsień ziemi, z czego prawie polowa miała siłę pomiędzy 4,5 a 6,5 stopnia w skali Richtera.
Czemu tak wyraźnie bagatelizowano ten fakt? W tym samym czasie, polskie media pełne były bzdurnych sensacyjek, plotek i drobnych skandali. Trudno jest uwierzyć, że taka potężna seria silnych trzęsień ziemi nie była godna ich uwagi?
Od samego początku bagatelizowano też skalę zdarzenia w Fukshimie, nadając jej zaniżone wartości
w skali INES. Doskonale zdawano sobie sprawę z faktu, iż awarii uległy 4 reaktory (w Czarnobylu 1),
z czego co najmniej 2 uległy częściowemu stopieniu, a w jednym odbywa się niekontrolowana reakcja nuklearna, na co istnieją twarde dowody.
Wiedziano też, iż do atmosfery i oceanu były i wciąż są uwalniane potężne ilości skażenia radioaktywnego, pochodzącego nie tylko z uszkodzonych reaktorów, ale także z ogromnych, wielokrotnie większych niż w Czarnobylu, zapasów zużytego i świeżego paliwa nuklearnego (w tym bardzo niebezpiecznego paliwa MOX).

Dopiero teraz zdecydowano się zakomunikować światu, iż katastrofa nuklearna w Fukushimie jest taka jak w Czarnobylu, a może się jeszcze okazać, iż Czarnobyl był przy niej małą lokalną awarią.
Portal Onet, w swojej dzisiejszej, jak zwykle lakonicznej notce informuje:
"TEPCO wyraziła dziś obawę, że emisja substancji radioaktywnych może przewyższyć emisję
z elektrowni w Czarnobylu w 1986 r. a władze postanowiły podnieść stopień poziomu zagrożenia
z powodu awarii w elektrowni atomowema I z obecnego 5 stopnia do najwyższego stopnia
7, co stawia ją na równi z katastrofą w Czarnobylu."


W międzyczasie, temat awarii w Fukushimie, w polskich mediach praktycznie zanikł. Podawane
co niekiedy informacje są lakoniczne i wciąż sprawiają wrażenie odległego, lokalnego problemu.

Od ponad trzech tygodni skażenie radioaktywne z Japonii nieustannie do nas napływa, co jest przecież logiczne, biorąc pod uwagę fakt, iż przez cały ten czas w Fukushimie uwalniane są potężne ilości materiału radioaktywnego do atmosfery. Nie mówi się też o tym, że może to trwać jeszcze przez wiele tygodni, a nawet lat. A cząsteczki radioaktywne będą przez cały ten czas osiadać i się kumulować,
co prędzej czy później doprowadzi do silnego skażenia radioaktywnego naszego środowiska.

Napływające chmury cząstek radioaktywnych nawarstwiają się, osiadając na roślinach, przedmiotach
i będąc wciąż od nowa przez nas wszystkich wdychane. Nie bez znaczenia jest świadomość, iż wartości tych najbardziej długoterminowo szkodliwych pierwiastków, jak różne odmiany radioaktywnego Cezu
i Telluru, w międzyczasie silnie wzrosły. Ich okres połowicznego rozpadu to np. 30 lat!

Nie prowadzi się jednak, lub przynajmniej nie upublicznia badań skażenia radioaktywnego środowiska naturalnego. Dopiero takie - rzetelne badania, mogły by ukazać nam prawdziwą skalę problemu, z jakim mamy naprawdę do czynienia.
Czy nie jest już najwyższy czas, aby jasno i wyraźnie zaprotestować przeciwko polityce ogłupiania
i oszukiwania polskiego społeczeństwa?

http://www.globalnaswiadomosc.com



16.04.2011

Długofalowe konsekwencje katastrofy w Fukushimie dotkną miliony ludzi.

Minęło już ponad miesiąc od początku kryzysu spowodowanego trzęsieniem i tsunami w elektrowni Fukushima Daiichi. Nic nie jest poprawione, a w zasadzie sprawy się dramatycznie pogorszyły.
Dodatkowo odpowiedzialni za radzenie sobie z kryzysem, zamiast to robić, zajęli się tuszowaniem informacji o krótko i długoterminowych skutkach uszkodzeń reaktorów i niebezpieczeństw związanych
z energetyką jądrową.

Słabo skonstruowany amerykański reaktor Mark 1 GE sprawiał kłopoty i bez tsunami, a kompletnie przemilczany jest fakt, że na terenie zakładu Fukushima Daiichi składuje się 600 000 ton radioaktywnych odpadów paliwowych z całej Japonii z 45 lat. Czy ktoś o tym słyszał w mediach? To jest po prostu kolejne wielkie niebezpieczeństwo, jaki nagle dochodzi do i tak już długiej listy zagrożeń.

Nawet za pomocą zdalnie sterowanych maszyn, to nie będzie długo naprawione. Ratowanie twarzy jest dla japońskich oficjeli i szefów korporacji czymś ważniejszym i łatwiejszym niż przyznanie swojemu narodowi, że narazili go na wielkie ryzyko. Narażono też i nas.

Od pierwszego dnia japońskie władze wraz z amerykańskimi i europejskimi, postanowiły nie informować za wiele o charakterystyce opadu radioaktywnego i zamiast mówić o konkretach, przerzucano się jednostkami miar dokładnie jak w 1986 roku. Media, zwłaszcza w Polsce, zaczęły pełnić prawie wyłącznie funkcję uspokajającą. A radioaktywne konsekwencje awarii czterech reaktorów w Fukushimie z pewnością przekroczą poziomy Czarnobyla. Wszyscy o tym dobrze wiedzą, ale wolą o tym nie mówić.

Kolejne wstrząsy wtórne mogą tą sytuację jeszcze pogorszyć. Wciąż nieznana liczba ofiar znajduje się
w gruzowiskach po tsunami, podczas gdy wciąż straszą cztery zrujnowane reaktory, nadal za ciepłe, nadal wysoce radioaktywne i nadal przeciekające. Ewakuacje ludzi prowadzi się niemrawo,
a przedłużające się przebywanie w strefie skażenia zdecydowanie wpływa na ich zdrowie.

Wiele radioaktywnych izotopów nie opadnie w Japonii, lecz zostanie rozniesione po całej półkuli północnej. Cza zrozumieć, że to dotyczy każdego z nas. Wpłynie to nawet na geny jeszcze nienarodzonych dzieci. Skażenie będzie długotrwałe i TEPCO nie będzie w stanie finansowo podołać lawinie pozwów, jaka może ich spotkać, gdy zaczną się zachorowania na leukemię lub inne rodzaje raka, czy bezpłodności. Konsekwencje będą dotyczyły milionów ludzi.

A w międzyczasie TEPCO zaczęło jakiś czas temu zrzut radioaktywnej wody do Oceanu Spokojnego
i nie zamierza przestać! Skażenie świata morskiego to kolejny koszmar, z którym musimy się zmierzyć. To może zmienić zwyczaje żywieniowe całych narodów, gdyż wszystkie owoce morza na długo mogą być skażone radioaktywnością. Należy się zastanowić, kto pozwolił na ten zrzut radioaktywnej wody
i czy to jest zgodne z prawem międzynarodowym? Jeśli nie to czy ktoś za to odpowie?

Powietrze, którym oddychamy naładowane jest różnymi truciznami, a teraz nasze organizmy muszą sobie poradzić z jeszcze jedną - ciągłym skażeniem radioaktywnym. Katastrofa w Fukushimie jest prawdopodobnie największą w naszym życiu. Wzrost zachorowalności na raka będzie prawdopodobnie za 10 lat, więc tego typu trucie jest łatwo ukryć.

http://zmianynaziemi.pl


21.04.2011

Skażenie cezem-137
W mediach głównego nurtu, w kontekście katastrofy w elektrowni jądrowej w okolicy Fukushimy, wspomina się prawie wyłącznie o radioaktywnym jodzie-131. Do mediów jak gdyby nie docierały informacje o skażeniu cezem-137 czy innymi izotopami.

Wiemy, że jod-131 ma okres połowicznego rozpadu około 8 dni. Czyni to z tego izotopu wdzięczny temat uspokajających newsów. Zwykle wspomina się o skażeniu w okolicy zakładu i na każdym kroku mówi się o przekroczonych normach jodu-131. Z cezem, a zwłaszcza izotopem cezu-137, nie jest już tak pięknie. Czas połowicznego rozpadu tego izotopu to prawie 29 lat.

Stacje badawcze w Korei Północnej, komunistycznym reżimie nieprzyjaznym USA i Japonii raportują,
że wskazania koncentracji cezu-137 są poza normami. Cez i jod sieć badawcza zarejestrowała
w okresie od 11 kwietnia do 17 kwietnia. Izotopy odkryto nad miastem Wonsan.

Cez-137 odkryto w wodzie pitnej oraz w mleku w USA. Cez i tellur odkryto w wielu miejscowościach takich jak Las Vegas, Honolulu, Riverside, San Francisco, Jacksonville i Orlando, Salt Lake City, podczas gdy śladowe ilości uranu-234, z okresem połowicznego rozpadu 245 500 lat, wykryto w stanach Hawaje, Kalifornia i Washington.

Radioaktywne izotopy rozprowadzają się w atmosferze i po opadach przenikają do roślin, skażając też mleko. Jod-131 dodatkowo jest absorbowany głównie w ludzkiej tarczycy, a cez-137 akumuluje się
w całym ciele, w tkankach miękkich, kościach i zawsze powoduje wzrost ryzyka zachorowania na raka.

Podczas gdy Północna Korea ostrzega przed rozszerzającym się skażeniem - media w krajach uważających się za cywilizowane milczą, ignorując rzeczywistość. Czasami do mediów dociera przekaz, że jest jakieś skażenie cezem, ale zwykle kończy się to uśmiechami, czasem dosłownie machnięciem ręką jakiegoś naukowca twierdzącego, że nic nikomu nie grozi, bo stężenie jest małe. Jest to oczywiste nadużycie, bo każde stężenie jest groźne, a długi rozpad połowiczny cezu powoduje, że z tym skażeniem będziemy musieli żyć przez dekady.

Wielokrotna akumulacja cezu-137 przez nasze organizmy jest niestety prawie pewna, a jego stężenie
w naszych organizmach zależeć będzie od naszego żywienia oraz od zanieczyszczenia łańcuchów pokarmowych.

http://zmianynaziemi.pl
http://db.eurad.uni-koeln.de/prognose/data/alert/cs_hem_1h_movtotal_1.gif




Próba wyjaśnienia katastrofy

Tsunami czy wirus Stuxnet?

Przez pierwszy tydzień po kataklizmie w TV na kanałach informacyjnych przez 24 godziny na dobę tematem nr 1 była Japonia. Każdy nowy film, nawet amatorski, pokazujący niszczycielskie tsunami puszczany był wielokrotnie. Od pierwszego wybuchu w Fukushimie oczy całego świata zwrócone były
na tę elektrownię. Jednakże w transmisjach telewizyjnych pokazywano ją jedynie z dużej odległości bez żadnych szczegółów. Choć możliwe było filmowanie jej z helikopterów.

W pewnym momencie pojawiły się w Internecie przypuszczenia i domysły, że awaria agregatów prądowych spowodowana została w Fukushimie przy pomocy Stuxnetu (Stuxnet jest wirusem/robakiem produkcji izraelsko-amerykańskiej). Dodatkowo wypłynęła informacja, że japońskie instalacje nuklearne obsługiwała izraelska firma ochroniarska.
I nagle od tego momentu pojawiać się zaczęły precyzyjne i wyraźne zdjęcia Fukushimy obrazujące ogrom zniszczeń spowodowanych „naturalnym” kataklizmem. Intencją tych zdjęć jest przekonanie wszystkich zainteresowanych, że przyczyną awarii z konieczności musiało być tsunami, a nie atak cybernetyczny stuxnetem.

W Japonii w przeszłości wielokrotnie już dochodziło do katastrofalnych tsunami. Dodajmy do nich tajfuny i towarzyszące im ulewne deszcze. Z tego powodu można ostrożnie założyć, iż Japończycy starali się możliwie jak najlepiej zabezpieczyć najważniejsze w elektrowni atomowej urządzenia awaryjne, jakimi są generatory prądu. Wystarczyło tylko, aby znajdowały się one w pomieszczeniach wodoszczelnie (hermetycznie) zamykanych. Po to, aby nawet podczas potopu nie dostała się tam od razu woda.
A gdyby nawet i takie zabezpieczenie Japończycy zaniedbali, to przywiezienie do elektrowni generatorów dużej mocy, nawet o dużych gabarytach, przy pomocy japońskiej techniki nie powinno stanowić problemu. Na grubość kabli w sytuacji grożącej katastrofy atomowej nie zwraca się uwagi.

Pozostawiam do przemyślenia...

fragmenty analizy z www.davidicke.pl/forum

 
Całość opracowała Harmonica

W górę^