Strona główna - Oferta Centrum - Warsztaty/wyjazdy - Kim jesteśmy - Kontakt - Mapa Strony

"Zobacz - w małym żołędziu drzemie potężny dąb, z niepozornego jajka wykluwa się piękny ptak. Pamiętaj, że w najwznioślejszej wizji twojej duszy zawsze rodzi się Anioł... Marzenia są nasionami rzeczywistości, więc rozsiewaj je świadomie i mądrze"
 

Cała prawda o wodzie

Woda mineralna w butelce - wypijana codziennie w hektolitrach, przez miliony ludzi na całym świecie... Poniżej kilka BEZCENNYCH informacji o niej, które powinny nieco szerzej otworzyć oczy konsumentów.


W czasach PRL-u wodę (wyłącznie gazowaną) sprzedawano w musztardówkach z saturatorów, albo
w szklanych butelkach z naklejką "Woda sodowa".
Lata 90. przyniosły rewolucję - w sklepach pojawiła się woda w plastikowych butelkach, także niegazowana. Od tamtego czasu sprzedaż wody butelkowanej w Polsce stale rośnie. W tej chwili wydajemy już na nią 1,5 mld zł i będziemy wydawać - jak prognozują specjaliści - nawet o 8 proc. rocznie więcej.
Polacy piją coraz więcej wody butelkowanej. W 2006 r. wypijaliśmy jej średnio 76,5 l na głowę, czyli blisko dwa razy więcej niż jeszcze w 2001 r. Produkcja wody butelkowanej to wielki biznes i… wielki sukces marketingu. Dlaczego? To proste: wystarczy uświadomić sobie, jak wielu z nas odnosi wrażenie, że woda mineralna czy źródlana korzystnie wpływa na zdrowie i pomaga dłużej zachować młodość.
Wodę z butelki kojarzymy z czymś czystym, naturalnym, dziewiczym. Dlatego sądzimy, że jest zdrowsza od wody z kranu.

"Biznes w butelce" - film o wodzie butelkowanej
Film dokumentalny, który odsłania kulisy przemysłu wody butelkowanej, a tym samym mówi o obłudzie koncernów.

 


Lanie wody na etykietach

Producenci na butelkach zwykłych wód mineralnych i źródlanych informują o ich korzystnym wpływie
na nasze zdrowie – wynika z kontroli przeprowadzonej w 2006 r. przez Inspekcję Handlową. Jak uznali specjaliści z Inspekcji, robią to nielegalnie. Celem kontroli było przede wszystkim zbadanie i ocena prawidłowości oznakowania wód w świetle obowiązujących przepisów. Inspektorzy sprawdzili też, czy producenci wód zapewniają konsumentom rzetelne informacje umożliwiające dokonywanie świadomego wyboru. Okazało się, że do ideału jeszcze daleko. Prawie co piątą ocenioną partię inspektorzy zakwestionowali z uwagi na różnego rodzaju uchybienia oznakowania.

Za bardzo niekorzystne z punktu widzenia ochrony interesów konsumenta Inspekcja Handlowa uznała widniejące na ponad 40% zakwestionowanych wód zbędne i nierzetelne slogany reklamowe typu „wyjątkowa”, „doskonała”, „rekomendowana przez…”, „wyjątkowo klarowna”, „najwyższa jakość gwarantowana”, „niezwykły smak” itp., mające na celu wyłącznie nakłonienie nas do wyboru danego produktu. W dodatku w odpowiedzi na pisma Inspekcji producenci nie potrafili podać podstaw zamieszczenia tych napisów i z reguły wycofywali się z dalszego ich uwidaczniania na swoich wodach.

Woda, która leczy?
Zamieszczając na etykietach różnego rodzaju dodatkowe informacje reklamowe w wielu przypadkach producenci przypisują wodom właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia.
Przykładów wód, na których butelkach widzimy napisy typu „zawiera magnez” lub „bogata w wapń”
jest bardzo dużo na rynku. Często jednak zawartości tych pierwiastków (według deklaracji na etykiecie)
są niższe od uprawniających do podawania takich informacji. Niektórzy producenci idą jeszcze dalej
i przekonują o korzystnym wpływie minerałów zawartych w wodzie na nasz organizm.
Trzeba tu zaznaczyć, że woda źródlana wcale nie jest tak bogatym źródłem korzystnych
dla zdrowia związków mineralnych, jak niektórym się wydaje. Znacznie więcej dobroczynnych pierwiastków znajduje się w wielu innych składnikach naszej diety. Chociażby kasza gryczana zawiera 218 mg magnezu w 100 g, a żółty ser – 800-1000 mg/100 g wapnia.
Aby pokryć dzienne zapotrzebowanie na wapń, które średnio wynosi 1000 mg, musielibyśmy wypić prawie 23 l wody Żywiec Zdrój lub Kropli Beskidu itp.
To wszystko przy założeniu, że składniki mineralne byłyby wchłaniane przez nasz organizm w 100%. Tak się jednak nie dzieje. Wraz z wiekiem zdolność wchłaniania minerałów maleje. Średnio organizm ludzki wchłania na przykład tylko 20-30% wapnia znajdującego się w pożywieniu. Kobiety po menopauzie przyswajają go jeszcze mniej – tylko kilka procent.

Niegazowana z kranu
Często mamy do czynienia z umieszczaniem nazwy źródła lub miejsca wydobycia wody wielokrotnie mniejszą czcionką od czcionki nazwy handlowej. A to niezgodne z rozporządzeniem.
W jednym przypadku kontrola stwierdziła nawet oferowanie wody pod nazwą „woda niegazowana – krystalicznie czysta”, która była czerpana bezpośrednio z sieci wodociągowej w Ostrowie Wielkopolskim. Jak ustalono, woda ta nie posiadała kwalifikacji PZH, a przedsiębiorca wprost z kranu rozlewał ją do butelek.

Przekonują hasła, nie badania
Wygląda więc na to, że wystarczy wlać wodę do butelki, a dla przeciętnego konsumenta nabierze ona zupełnie nowych właściwości. Wielu konsumentów udaje się przekonać o zdrowotnym działaniu wody właśnie za sprawą umieszczanych na etykietach haseł. Tymczasem właściwości lecznicze mają tylko specjalne wody – jak sama nazwa wskazuje – wody lecznicze. Zawierają one znacznie wyższe ilości składników mineralnych od zwykłych wód źródlanych czy mineralnych. Niektóre wody lecznicze o bardzo różnorodnym składzie i licznych związkach, takich jak bor, arsen, bar czy fluor, można pić wręcz tylko
na zalecenie lekarza, ściśle przestrzegając dawek.

Skąd wzięło się przekonanie, że powinniśmy pić osiem szklanek wody dziennie?
Na pewno nie z badań naukowych – bo te już dawno obaliły mit, że spożywanie większych ilości wody jest korzystne dla zdrowia. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie istnieją przekonujące dowody naukowe, które potwierdzałyby występowanie korzystnych efektów picia wody mineralnej.

Kilka lat temu Stanley Goldfarb, profesor medycyny z Uniwersytetu Pensylwanii, dostrzegł pewien fenomen: – Ludzie taszczyli wielkie butle wody i cały czas popijali. Pomyślałem: co oni wyprawiają? – opowiada naukowiec.
– Człowiek jest wyposażony w doskonały mechanizm, który informuje, że organizm potrzebuje wody.
Po co zatem bojkotować ten system, pijąc profilaktycznie? Naturalnie - pijemy wodę, kiedy odczuwamy pragnienie, a to staje się na długo przed tym, zanim pojawi się zagrożenie, że na skutek odwodnienia może nam się stać jakakolwiek krzywda – zastanawia się Goldfarb.

Studiując literaturę poświęconą zbawiennemu działaniu H2O, wyróżnił cztery najczęściej pojawiające się wątki.
– Jednym z nich było przeświadczenie, że woda dobrze wpływa na skórę. Wykazaliśmy, że nie ma naukowych podstaw, by tak twierdzić.
- Drugi mit: picie wody wspomaga diety, zmniejszając apetyt. To zagadnienie zostało dokładnie zbadane i jest to nieprawda. Nie ma żadnych dowodów na to, że wodna dieta prowadzi do spadku wagi – tłumaczy profesor.
- Zgodnie z trzecim mitem pijąc wodę wypłukujemy z organizmu toksyny. – W ten sposób możemy jedynie zwiększyć ilość moczu, ale nie zmienimy jego zawartości – przekonuje Goldfarb.
- Ostatni pogląd, że dzięki wodzie możemy zapanować nad bólami głowy, także nie znalazł naukowego uzasadnienia.

Blisko 20 proc. zapotrzebowania na wodę zaspokaja jedzenie - nawet suche produkty, takie jak ser, zawierają sporo wody. A przecież owoce i warzywa to niemal sama woda. W tych obliczeniach trzeba także wziąć pod uwagę herbatę, kawę, soki i mleko. Nie ma potrzeby przyjmować dodatkowych dwóch litrów dziennie. Te dwa litry uzyskamy, opierając się na codziennej diecie i uczuciu pragnienia. Koncerny stosują chwyt marketingowy, w rzeczywistości namawiając nas, byśmy pochłaniali cztery do pięciu litrów wody, bo dwa czy trzy litry już mamy w postaci kawy, herbaty, zimnych napojów, owoców bądź napojów alkoholowych. To wszystko jest woda.

Wystarczy odkręcić kurek
Skoro woda butelkowana nie daje nam żadnych wyjątkowych korzyści zdrowotnych, to dlaczego tak chętnie wydajemy grube pieniądze kupując ją całymi zgrzewkami? Przecież wystarczy odkręcić kurek kranu i pić wodę niemal za darmo. Wielu konsumentów jednak tego nie robi, bo uważa kranówkę
za niezdrową: boimy się, że może zawierać chorobotwórcze bakterie, zanieczyszczenia chemiczne
i w końcu – twierdzimy, że ma gorszy smak. A jakie są fakty?
W Polsce mit niesmacznej, brudnej i śmierdzącej chlorem wody wodociągowej powoli przechodzi
do historii. W wielu miastach wprost do kranu doprowadzana jest woda ze studni wierconych na dużych głębokościach (np. w Olsztynie od 50 do 320 m). W Łodzi z kranów leci ponoć najlepsza woda w Polsce, pochodząca w ponad 90% ze studni głębinowych. To tylko dwa przykłady, ale dobrej kranówki jest
w Polsce coraz więcej. Nawet w Warszawie, gdzie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji inwestuje w modernizację ujęć, stacji uzdatniania i wodociągów, płynie coraz lepsza i smaczniejsza woda z kranów.
Do niedawna powszechnie stosowany do dezynfekcji chlor zamienia się (np. w Krakowie)
na bezzapachowy dwutlenek chloru. Powstają stacje ozonowania i filtry z węgla aktywnego.

Woda z kranu podlega w Polsce bardziej restrykcyjnym wymaganiom niż woda sprzedawana w butelkach. Poddaje się ją licznym procesom uzdatniania, zarówno fizycznym, jak i chemicznym,
w trakcie których usuwane są zanieczyszczenia chemiczne i bakterie. Tymczasem, jak wynika z testów wykonywanych przez „Świat Konsumenta”, to właśnie wody butelkowane – półtoralitrowe, pięciolitrowe, a zwłaszcza pięciogalonowe – mogą zawierać więcej bakterii niż normy dopuszczają w wodzie z kranu.

W badaniu wykonanym na zlecenie „Świata Konsumenta” porównano wody źródlane z wodą pobraną
z sieci wodociągowej w Warszawie i Berlinie. Analiza składu mineralnego nie pokazała większych różnic między wodami źródlanymi i badanymi wodami z kranu. Te ostatnie zawierały nawet wyższe ilości wapnia i magnezu niż oceniane wody źródlane, między innymi niż najbardziej popularna w Polsce woda Żywiec Zdrój. Badania czystości chemicznej wykazały, że także zanieczyszczenia, takie jak żelazo, amon i azotany występowały na porównywalnym, zgodnym z wymaganiami poziomie. Jedynie zawartość azotynów była wyższa niż w ocenianych wodach źródlanych, ale wciąż poniżej dopuszczalnych limitów. Również czystość mikrobiologiczna obu wód z kranu nie budziła żadnych zastrzeżeń.

Aby pozbyć się z wody kranowej bakterii, stosuje się chlor. To właśnie pozostałości tego związku
w wodzie budzą największe obawy konsumentów. Produktami ubocznymi dezynfekcji wody chlorem
są trihalometany (THM), które mogą powodować raka. Jednak plusy chlorowania wody kranowej znacznie przewyższają ryzyko. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ryzyko zachorowania
na raka w wyniku picia wody zanieczyszczonej THM jest od 100 do 1000 razy mniejsze od ryzyka śmierci spowodowanej groźnymi bakteriami obecnymi w wodzie niechlorowanej. Poziomy zawartości szkodliwych związków w wodzie wodociągowej można sprawdzać na stronach internetowych przedsiębiorstw wodociągowych różnych miast, w tym i Warszawy, gdzie zamieszczane są wyniki badań, a także dopuszczalne zawartości tych związków.

Jeżeli w wodzie z kranu przeszkadza nam zapach chloru, istnieje prosty sposób, aby się go pozbyć: wystarczy włożyć kranówkę w dzbanku lub butelce na kilka godzin do lodówki – zapach chloru zniknie.

Aby uzdatnić wodę z kranu, wystarczy przepuścić ją przez filtr domowego użytku. Dlatego, jeśli chcemy być ekologiczni, rezygnujmy z kupowania wody nabitej w butelkę.

Woda twarda - woda miękka
Błędne jest przekonanie, że woda twarda jest niedobra, bo odkłada się przy gotowaniu kamień
w czajniku. Miękka woda, pozbawiona przede wapnia i magnezu, jest dobra do pralek, a nie dla organizmu człowieka! Ludzie pijący twardą wodę tak jak np. Gruzini maja zdrowsze serca i żyją dłużej, a Finowie, którzy pili miękką wodę polodowcową najczęściej umierali nawet w młodym wieku na zawał serca. Według ostatnich statystyk również w Polsce obserwuje się, że mieszkańcy Polski południowo wschodniej, gdzie występuje twarda woda o podwyższonej zawartości magnezu i wapnia przeciętnie żyją dłużej. Pierwiastki te regulują również pracę nerek i co może nawet wyglądać paradoksalnie, zapobiegają tworzeniu się kamieni i złogów.

Nie odpowiada też prawdzie twierdzenie, że należy pić przede wszystkim wodę niegazowaną.
Po pierwsze woda gazowana nie szkodzi zdrowemu człowiekowi; w niektórych tylko przypadkach należy jej unikać z określonych powodów zdrowotnych. Przede wszystkim przy nadkwasocie, zaburzeniach trawienia, przy chorobie gardła i strun głosowych. Natomiast woda gazowana drażniąc kubki smakowe w jamie ustnej powoduje uczucie orzeźwienia i to wpływa na lepsze samopoczucie i gaszenie pragnienia w przeciwieństwie do wody niegazowanej, która jest mdła. Ale to jest kwestia gustu,
nad którym nie powinno się ponoć dyskutować.
Nie należy jednak z tego powodu tworzyć pseudonaukowych zaleceń dietetycznych. W tej kwestii
z punktu widzenia zdrowotnego często pomijane i niedoceniane jest najważniejsze, że woda gazowana jest bardziej pewna pod względem bakteriologicznym aniżeli niegazowana. W niegazowanej łatwiej rozwija się flora bakteryjna aniżeli w wodzie z dwutlenkiem węgla, który ma działanie bakteriostatyczne i nie dopuszcza do mnożenia się bakterii. I takie też pozytywne działanie dla zdrowia maja wzgardzone przez niektórych bąbelki w wodzie. Ale też bez przesady, wystarczy by było ich w litrze około 1000mg
i spełnią swoją pozytywną rolę. Czasem jest ich rzeczywiście za dużo, ale zawsze można prostym sposobem ich się pozbyć.

Spośród kilku setek wytwarzanych w Polsce wód butelkowanych jedynie około 30 można nazwać mineralnymi. Kupowanie pozostałych tak naprawdę mija się z celem, ponieważ niczym (poza ceną)
nie różnią się od zwykłej kranówki.

Woda butelkowana - kilka informacji
Jest ona poddana procesom technologicznym w celu wytrącenia niemal wszystkich minerałów, przy pomocy koagulantów glinowych (Aluminium!!) i jako taka jest bogatym źródłem tego pierwiastka! Aluminium, jak już dosyć dawno udowodniono, powoduje m.in. Alzheimera.

Woda ta jest MARTWA - może stać miesiącami gdzie chce, nic w niej nie wyrośnie.

Dlaczego zalecane jest przechowywanie wody w plastikowych butelkach w cieniu i chłodzie? Ponieważ promieniowanie UV, podczerwone oraz samo ciepło mogą wywołać uwalnianie
szkodliwych aldehydyów z plastiku. Woda butelkowana lepszego sortu, to głównie ta w szklanych zielonych butelkach. Plastikowe opakowania powinny zostać absolutnie zakazane.

Woda, którą pijemy, należy do...
Żywiec Zdrój należy do Danone
Vitalinea - Danone
Nałęczowianka do Nestlé
Mazowszanka - Nestlé
Bonaqua - Coca-Cola
Multivita - Coca-Cola
Vita - Coca-Cola
Kropla Beskidu - wymyślona i wprowadzona dosyć niedawno do sklepów przez Coca-Colę
Górska Natura – najnowszy rynkowy przebój PepsiCo
Świtezianka - PepsiCo

Nałęczowianka - Polska
Cisowianka - Polska (Polskie Zdroje)
Muszyniakna - Polska (Muszyna)
Nata - Polska (Nata i  Lonza)
Galicjanka - Polska (Galicjanka)
Jurajska - Polska (Jurajska Spółdzielnia Pracy)
Piwniczanka - Polska (Piwniczanka)
Ustronienka - Polska (Ustronianka)

Plastik czy szkło
Kolejnym problem ekologicznym związanym z butelkowaniem wody i innych napojów są oczywiście same butelki. Opakowania PET w błyskawicznym tempie zaśmiecają świat.
W Polsce wszystkie opakowania PET są niestety jednorazowe. Co z nimi robić? Po pierwsze
i najważniejsze, segregować. Po drugie, obowiązkowo zgniatać przed wyrzuceniem – nigdy nie wolno wyrzucać niezgniecionych i do tego zakręconych pustych butelek! Taki śmieć zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca do swojej wagi. Jednak najlepszym sposobem na walkę z problemem butelkowanej wody jest po prostu… jej nie kupowanie.

 


Najlepsza do picia jest tzn woda "strukturyzowana"
W przyrodzie spotyka się taką wodę w naturalnym stanie w warzywach, owocach i roztopionym lodzie. Jak przygotować taką wodę? Bardzo prosto - zwykłą wodę z kranu nalać do garnuszka zagotować, przykryć pokrywką, ostudzić i wstawić do zamrażalnika o temp -4 stopni na 2-3 godz. Gdy woda zamarznie - przebić powstały lód, a wodę zlać. Otrzymana woda posiada właściwości strukturalne, ponieważ pod względem swego składu jest dokładnie taka sama jak w komórkach naszego organizmu. Nawet jedna szklanka wody z roztopionego lodu wypita na czczo poprawi samopoczucie. Szczególnie polecane jest to osobom starszym, ponieważ wypłukuje ona z organizmu nie tylko złogi, ale również stare i martwe komórki i przeciwdziała różnym chorobom nowotworowym.

Ciekawostka "ludowa"
Istnieje tak prosty, że aż śmieszny ludowy sposób określania, czy można spożywać wodę z określonego zbiornika, kranu lub stawu: napluć do wody.
Jeśli ślina rozejdzie się, można śmiało pić.
Jeśli pozostała w postaci gęstej plamy - trzymaj się z dala od takiej wody.

Opracowanie: HARMONICA

W górę^