Strona główna - Oferta Centrum - Warsztaty/wyjazdy - Kim jesteśmy - Kontakt - Mapa Strony

"Zobacz - w małym żołędziu drzemie potężny dąb, z niepozornego jajka wykluwa się piękny ptak. Pamiętaj, że w najwznioślejszej wizji twojej duszy zawsze rodzi się Anioł... Marzenia są nasionami rzeczywistości, więc rozsiewaj je świadomie i mądrze"
 

Lekcja biologii

Może człowiek jest stworzeniem mięsożernym i mięso jeść musi?

Otóż - NIE. Uczeni już dawno doszli do wniosku, że organizm homo sapiens jest dostosowany
do jedzenia owoców i innych pokarmów roślinnych. Od pradawnych czasów, przez bardzo długi okres musiał człowiek żywić się pokarmem roślinnym, skoro tak wyraźnie utrwaliło się to w przystosowaniu jego budowy i fizjologii.
Być może, najpierw mięso było pokarmem spożywanym tylko rytualnie. Może człowiek został też zmuszony do polowań podczas zlodowaceń, kiedy pokarmu roślinnego brakowało…
I tak już, niestety, w wielu rejonach zostało - ludzie przyzwyczaili się, bo mięso działa uzależniająco jak narkotyk (mięso zawiera wiele trucizn, między innymi dużą ilość kwasu moczowego, które wywołują uzależnienie w taki sam sposób jak nikotyna, kofeina itp. i stwarzają ciągłe zapotrzebowanie na dalsze dawki. Zaprzestając jedzenia mięsa, przeżywa się na początku trudności
i odczuwa się uzależnienie od mięsa do czasu, kiedy organizm upora się z odłożonymi truciznami. Później pragnienie to słabnie).

O przystosowaniu roślinożernym świadczy uzębienie: dobrze rozwinięte siekacze, trzonowce przystosowane do rozgniatania roślin /u zwierząt mięsożernych siekacze są słabo rozwinięte, trzonowce są ostre, długie i spiczaste,
a kły - dłuższe i dużo twardsze/. Żuchwa może poruszać się w płaszczyźnie poziomej, dla rozdrabniania włókien roślinnych /u mięsożernych - nie/.
Ślina jest zasadowa z dużą zawartością ptialiny, służącej trawieniu wielocukru roślinnego - skrobii
/u mięsożernych ma odczyn kwaśny i nie zawiera ptialiny/. Gruczoły ślinowe są dobrze rozwinięte, potrzebne przy wstępnym trawieniu zbóż i owoców.
Przewód poka­mowy jest przystosowany do trawienia żywego pokarmu roślinnego, o czym świadczy m.in. naturalna flora bakterii jelitowych rozkładających wielocukier roślinny - celulozę /błonnik/.
Żołądek jest podłużny, z przedłużeniem w postaci dwunastnicy, gdzie trawione są roślinne węglowodany /u mięsożernych żołądek jest okrągły i wydziela ok. 10 razy więcej kwasu solnego, potrzebnego do intensywnego trawienia mięśni, chrząstek, nawet kości/.
Jelita są 10-12 razy dłuższe niż długość tułowia /u mię­sożernych zaledwie ok. 3 razy dłuższe/.
Masa roślinna może przesuwać się powoli w długim przewodzie pokarmowym, natomiast mięso szybko gnije i dlatego musi być trawione intensywnie, a rozkładające się resztki muszą być prędko wydalane.
Wątroba człowieka ma 15 razy mniejszą zdolność usuwania kwasu moczowego, którego duże ilości powstają przy karmieniu się mięsem.
Palce przystosowane są do zrywania owoców; nie mają twardych i ostrych pazurów, jak u zwierząt mięsożernych. I tak dalej…

Są też argumenty z dziedziny psychologii. Na przykład - człowiek nie znajduje przyjemności
w zagryzaniu żywego zwierzęcia, wgryzaniu się w jego ciało i piciu ciepłej krwi… Wręcz przeciwnie, budzi to w nim odrazę! Zabijanie, patroszenie i ćwiartowanie spycha chętnie na „specjalistów”,
a kupione mięso poddaje obróbce zmieniającej jego konsystencję, zapach, smak i widok.

Każdy z gatunków żyjących na ziemi, może zachować zdrowie i rozwijać się prawidłowo
w skali osobniczej i gatunkowej tylko wtedy, gdy odżywia się stosownie do swoich potrzeb pokarmowych, wyznaczonych cechami całego organizmu. Pogwałcenie tych prawidłowości powoduje odchylenia rozwojowe, a następnie pogłębiającą się degenerację osobniczą
i gatunkową.
Taka sytuacja występuje obecnie w odniesieniu do gatunku ludzkiego. Gatunek ten żywi się bowiem pokarmem niewłaściwym - pokarmem drapieżników. Ponadto współczesne standardy żywieniowe dopuszczają jadanie różnych produktów syntetycznych, których żaden żywy organizm nie toleruje. Podczas gdy warunkiem zdrowia i harmonijnego rozwoju ludzkiej populacji jest pokarm organiczny, złożony z kilku grup roślinnych: warzyw, owoców, zbóż, nasion strączkowych, orzechów oraz wybranych ziół.

Wśród świata zwierzęcego najbliższymi nam ewolucyjnie zwierzętami są owocożerne goryl i szympans, które wprawdzie można przyuczyć do jedzenia mięsa, ale taka zmiana bardzo źle odbija się na ich zdrowiu. Wydaje się, że w podobnej sytuacji jest człowiek, który dzięki przystosowaniu się do niewłaściwego dla niego pokarmu może zamieszkiwać wszystkie okolice kuli ziemskiej, opłaca to jednak chorobami.


Wokół diety wegetariańskiej powstało szereg nieporozumień. Jednym z nich jest obawa o niedobór białka. Jest ona nieuzasadniona. W diecie wegańskiej, nawet nie skomponowanej z dużą uwagą,
ale wykluczającej cukier, żywność wysoko przetworzoną, oczyszczone ziarno, zapewniającej równocześnie dostateczną ilość kalorii, zawartość białka pokrywa zapotrzebowanie z nadwyżką. Wszystkie produkty roślinne zawierają białko w swoim składzie. Szczególnie dużo jest go w roślinach strączkowych, orzechach, migdałach, pestkach. Tak zwane aminokwasy egzogenne mogą być
z łatwością skompletowane.
Chociaż część aminokwasów człowiek umie sam wytworzyć /aminokwasy endogenne/, to tempo ich produkcji jest na tyle wolne, że i tak organizm jest uzależniony od ich podaży w pożywieniu. Stwierdzenie to kładzie kres podziałowi na białka pełno- i niepełnowartościowe.
Wiele wskazuje na to, że przyjęte normy spożycia białka są znacznie zawyżone. Badania prowadzone wśród żyjących współcześnie plemion zbieraczo-łowieckich wykazują spożycie białka na poziomie
25-30 g/dobę dla człowieka dorosłego. Stanowi to około 16-30% normy przyjętej w Europie. Jednocześnie nie stwierdza się u tych ludów niedoborów jakościowych i energetycznych. Liczne autorytety sugerują zmniejszenie zalecanej ilości białka do 0,4-0,5 g/kg wagi ciała dla dorosłego,
a dla dzieci po ukończeniu 2 roku życia 0,8-1,2 g/kg. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że są to nadal normy zawyżone.
 

Zredagowane na podstawie artykułów na stronie wegetarianski.pl

W górę^